Autor: Aleksandra Filipiak-Graczykowska

Porażka z Barkomem Każany Lwów w trzech setach

W meczu 22. kolejki PlusLigi PGE Skra Bełchatów przegrała z Barkomem Każany Lwów 0:3 (26:28, 23:25, 19:25).

Do niedzielnego spotkania PGE Skra przystępowała po zwycięstwie nad Galatasaray w rewanżowym meczu fazy play-off Pucharu CEV, które dało jej awans do ćwierćfinału rozgrywek. Z kolei Barkom w poprzedniej kolejce PlusLigi wygrał 3:1 z Cuprum Lubin. W pierwszym starciu pomiędzy drużynami z Bełchatowa i Lwowa, które miało miejsce w listopadzie w Krakowie, lepsi okazali się lwowianie (wygrana 3:2).

Pierwsze fragmenty inauguracyjnej odsłony toczyły się punkt za punkt. W ekipie gospodarzy Grzegorz Łomacz przy każdej możliwej okazji uruchamiał grę środkiem, w zespole Barkomu na skrzydle skuteczny był Julius Firkal. Lwowianie wyszli na prowadzenie 9:7 po bloku na Vasinie. Przy zagrywce Musiała straty udało się błyskawicznie odrobić, jednak po chwili to właśnie atakujący PGE Skry został zablokowany, asa zagrał Frikal i było 12:9 dla rywali. Bełchatowianie nie pozwolili jednak przeciwnikom odskoczyć jeszcze bardziej - przechodzącą piłkę wykorzystał Musiał, mocny serwis na drugą stronę siatki posłał Lanza i było po 15. Po chwili w obronie pokazał się Gruszczyński, a kontrę wykorzystał Vasina i to żółto-czarni prowadzili 18:17. Gdy po serwisie czeskiego przyjmującego przechodzącą piłkę skończył Kłos, przy stanie 20:18 o czas poprosił trener Ugis Krastinsh. Po przerwie Barkom doprowadził do remisu po 22 i zanosiło się na zaciętą końcówkę. W niej toczyła się gra na przewagi - ostatecznie po błędzie gospodarzy w ataku 28:26 seta wygrali lwowianie.

Druga partia rozpoczęła się od prowadzenia Barkomu 4:1 - czas wziął więc Joel Banks. Po przerwie jego zespół błyskawicznie odrobił straty (4:4), jednak po kolejnych akcjach lwowianie znów uciekli z wynikiem (8:5, 10:6). PGE Skra nie składała broni. Przy zagrywce Lukasa Vasiny udało się doprowadzić do remisu po 14, a w następnej akcji w aut zaatakował Kvalen i na prowadzenie 15:14 wyszli gospodarze. Po chwili trudną piłkę po bloku wybił Lanza i było 17:15, ale Barkom najpierw wyrównał stan seta, a później - przy zagrywce Vasyla Tupchiia - prowadził 20:18. W samej końcówce przewaga gości wzrosła jeszcze bardziej (23:20) i okazało się to wystarczające do zwycięstwa w drugiej odsłonie (25:23).

W trzecim secie na szybkie prowadzenie 3:0 wyszła PGE Skra, jednak po następnych czterech akcjach to Barkom był już „oczko” z przodu (4:3). W kolejnych fragmentach tej partii przewagę mieli raz jedni, raz drudzy, zaś na boisku w miejsce Wiktora Musiała pojawił się Dick Kooy. W połowie seta dość wyraźną przewagę wypracowali sobie goście - było 14:11, 17:14, 21:16 i z każdym kolejnym punktem byli bliżej zakończenia meczu. Ostatecznie wygrali partię do 19, a całe spotkanie 3:0.

PGE Skra Bełchatów - Barkom Każany Lwów 0:3 (26:28, 23:25, 19:25)

PGE Skra: Wiktor Musiał, Karol Kłos, Lukas Vasina, Grzegorz Łomacz, Mateusz Bieniek, Filippo Lanza i Jędrzej Gruszczyński (l) oraz Jakub Rybicki, Dawid Gunia, Dick Kooy, Aleksandar Atanasijević.
Trener: Joel Banks

Barkom: Jonas Kvalen, Vladyslav Shchurov, Vasyl Tupchii, Murat Yenipazar, Julius Firkal, Artem Smoliar i Dmytro Kanaiev (l) oraz Oleksii Holoven.
Trener: Ugis Krastinsh

MVP: Jonas Kvalen