Autor: Biuro Prasowe

Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 3:0

W meczu 20. kolejki PlusLigi PGE Skra Bełchatów przegrała z Asseco Resovią Rzeszów 0:3.

W pierwszym spotkaniu pomiędzy drużynami z Bełchatowa i Rzeszowa, rozegranym w październiku w hali Energia, po pięciosetowej, bardzo zaciętej walce lepsza okazała się Resovia (3:2). Do niedzielnego starcia w hali na Podpromiu Resovia przystępowała jako lider tabeli, ale po porażce 2:3 z Cuprum Lubin w poprzedniej kolejce. Z kolei PGE Skra w ostatnim meczu ligowym przegrała 1:3 z Treflem Gdańsk, ale we wtorek wygrała 3:1 z Galatasaray Stambuł w Pucharze CEV.

Po pierwszych piłkach premierowej odsłony PGE Skra prowadziła 3:1, ale Resovia szybko odrobiła straty i przy zagrywce Klemena Čebulja osiągnęła dwa punkty przewagi (6:4). Po chwili kontrę ze środka skończył Kochanowski, gospodarze podbili atak Kooya i ponownie wyprowadzili skuteczną kontrę - przy stanie 9:5 czas wziął trener Joel Banks. Po przerwie zagrywką Lanzę trafił Kozamernik, atak skończył DeFalco i było 11:5. W kolejnej akcji serię rzeszowian przerwał ze skrzydła Atanasijević, jednak wypracowana przewaga pozwalała gospodarzom grać spokojniej. PGE Skra starała się odrabiać straty - trudną piłkę skończył Kooy, zapunktował Atanasijević, mocną zagrywkę na drugą stronę posłał Bieniek - było już tylko 16:13 dla Resovii i o przerwę poprosił Giampaolo Medei. Po czasie błąd dotknięcia siatki popełnił Čebulj, asa zagrał Bieniek i przewaga rzeszowian stopniała tylko do punktu (16:15). W końcówce zablokowany jednak został Atanasijević, bełchatowianom przydarzyła się seria zepsutych zagrywek i bliżej wygranej w pierwszym secie była Resovia. Po kontrze wykorzystanej przez Muzaja było 23:19 dla zespołu z Rzeszowa i drugi czas wziął Joel Banks. Nie odmieniło to losów tej partii - 25:20 wygrali ją gospodarze.

Resovia kontynuowała skuteczną grę w drugim secie - lepiej zagrywała, a bełchatowianom przytrafiały się błędy w przyjęciu i ataku - przy stanie 6:2 dla gospodarzy o czas poprosił trener Banks. Po przerwie goście zaczęli odrabiać straty. Atak skończył Atanasijević, szczęśliwie zagrywką po siatce zapunktował Kooy, było już tylko 7:5 dla Resovii i gra zrobiła się bardziej wyrównana, choć cały czas utrzymywała się 2-3-punktowa przewaga gospodarzy. W połowie seta wzrosła ona do pięciu „oczek”, a bełchatowianom trudno było znaleźć receptę na skuteczne ataki rywali. Przy stanie 21:16 drugą przerwę wziął Joel Banks - po niej PGE Skra zerwała się jeszcze do odrabiania strat i częściowo się to udało - zablokowany został DeFalco, asa serwisowego zagrał Kooy i było już tylko 22:20. W końcówce Resovia zachowała jednak koncentrację i wygrała drugą partię do 21.

Trzeci set także nie rozpoczął się po myśli bełchatowian, którzy po kilku minutach przegrywali 1:5. O czas poprosił Joel Banks - po przerwie żółto-czarni skończyli atak i zaczęli zdobywać punkty po swoich akcjach, ale cały czas utrzymywała się wysoka przewaga Resovii (8:3, 11:5, 12:7). Trener PGE Skry szukał jeszcze sposobów na odwrócenie losów tego meczu - na boisku pojawili się Mihajlo Mitić i Wiktor Musiał, który zanotował co prawda asa serwisowego, ale były to pojedyncze skuteczne akcje bełchatowian. Końcówka należała w pełni do Resovii, która wygrała seta do 13, a cały mecz 3:0.

Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 3:0 (25:20, 25:21, 25:13)

Asseco Resovia: Maciej Muzaj, Jan Kozamernik, Jakub Kochanowski, Fabian Drzyzga, Klemen Čebulj, Torey DeFalco i Paweł Zatorski (l) oraz Jakub Bucki, Michał Kędzierski.
Trener: Giampaolo Medei

PGE Skra: Karol Kłos, Dick Kooy, Aleksandar Atanasijević, Grzegorz Łomacz, Mateuz Bieniek, Filippo Lanza i Jędrzej Gruszczyński (l) oraz Jakub Rybicki, Wiktor Musiał, Mihajlo Mitić, Lukas Vasina.
Trener: Joel Banks