Autor: Maciej Nowocień

Siatkarze PGE Skry nie dają się koronawirusowi

W poniedziałek siatkarze PGE Skry Bełchatów rozegrają kolejne spotkanie w PlusLidze. Dziś staje się to rarytasem, bowiem wiele drużyn musi pauzować z powodu koronawirusa w zespołach.

Ostatnie statystyki zarażeniem koronawirusa znacznie wzrosły, a okazuje się, że odbija się to też na PlusLidze. Co prawda kilka drużyn przeszło już kwarantannę i wróciło do rozgrywek, to aktualnie grać nie mogą VERVA Warszawa ORLEN Paliwa, MKS Będzin, GKS Katowice i Ślepsk Malow Suwałki. Wszystkim drużynom życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia i rozgrywek!

Dlatego w Bełchatowie wszyscy cieszą się, że pandemia nie dotyczy PGE Skry ani Stali Nysa, czyli poniedziałkowego rywala dziewięciokrotnych mistrzów Polski. Mecz odbędzie się zgodnie z planem, a obie drużyny są zmobilizowane po ostatnich przegranych. Przypomnijmy, że bełchatowianie ulegli Grupie Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, czyli jednemu z faworytów PlusLigi (1:3), a Stal przegrała z Cerradem Enea Czarni Radom (2:3).

Co ciekawe, zespoły zmierzą się ze sobą po raz pierwszy od… 15 lat! Ostatnie spotkanie rozegrały w styczniu 2005 roku i zakończyło się ono zwycięstwem PGE Skry bez straty seta. Jeszcze większą ciekawostką jest fakt, że w zespole Stali zagrał 17-letni wówczas Bartosz Kurek, czyli potem gwiazda PGE Skry.

Dziś Stal jest beniaminkiem PlusLigi, a PGE Skra jednym z kandydatów do zwycięstwa w całej lidze. Kto okaże się zwycięski? To okaże się w poniedziałek, a początek meczu o godz. 20.30. Transmisja w Polsacie Sport.