Autor: Maciej Nowocień

Polacy podbijają Chicago! Świetni gracze PGE Skry!

Chyba niewielu kibiców spodziewało się, że reprezentacja Polski podczas turnieju finałowego Ligi Narodów w Chicago będzie spisywała się tak dobrze. Biało-czerwoni, na czele z zawodnikami PGE Skry, awansowali do najlepszej czwórki zawodów!

- To ciekawa drużyna, która wcale nie jest skazana na pożarcie, choć nie będzie faworytem w meczach z Brazylią czy Iranem. Myślę jednak, że tych zawodników stać na dobrą grę, na pokazanie się z jak najlepszej strony. Może będą tego pozytywne efekty? - mówił przed turniejem Michał Mieszko Gogol, trener PGE Skry i asystent Vitala Heynena w reprezentacji Polski.

Słowa szkoleniowca bełchatowian okazały się prorocze, bo Polacy faktycznie sprawili wspomniane niespodzianki. Przypomnijmy, że kadra biało-czerwonych poleciała do Stanów Zjednoczonych w teoretycznie słabszym składzie, bez najbardziej doświadczonych zawodników, którzy przebywają na zgrupowaniu w Zakopanem. Trenerzy muszą bowiem rotować składem, by nasza reprezentacja była gotowa na wszystkie turnieje w sezonie (priorytetami są turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich oraz mistrzostwa Europy), a kalendarz jest wyjątkowo napięty.

Tymczasem w pierwszym meczu Polska po pięknym meczu pokonała Brazylię, która do Stanów Zjednoczonych przyleciała w najsilniejszym składzie. Wynik 3:2 bardzo ucieszył polskich kibiców, a na dodatek, w nocy z czwartku na piątek biało-czerwoni... pokonali Iran 3:1 i zapewnili sobie awans do najlepszej czwórki Ligi Narodów!

W kadrze na turniej w Chicago znaleźli się Norbert Huber i Karol Kłos, czyli środkowi PGE Skry. Co więcej, w reprezentacji okazują się bardzo ważnymi postaciami. Kłos, który jest kapitanem naszej kadry, w meczu przeciwko Brazylii zdobył 15 punktów (w tym pięć blokiem) przy 69-procentowej skuteczności. Bardzo dobrze zagrał również Huber. Na swoim koncie zebrał 11 punktów (dwa bloki, 64% skuteczności).

Środkowi PGE Skry błyszczeli również w meczu z Iranem. Kłos zdobył 11 punktów, z czego po trzy zagrywką i blokiem. Graczem meczu został zdecydowanie Huber, który zgromadził 13 punktów, z czego cztery blokiem, a w ataku ani razu się nie pomylił (8/8 prób)!

- To niesamowite uczucie, bo walczymy naszym serduchem. Mecz z Iranem był dla nas trudniejszy, bo mieliśmy już mniej sił i energii. Każdy z czternastu zawodników powołanych na ten turniej bardzo nam jednak pomógł. Choć przegrywaliśmy 0:1, przełamaliśmy na 2:1 i potem dopełniliśmy formalności. Zajęliśmy pierwsze miejsce w grupie i jesteśmy w półfinale. To dla nas niesamowita sprawa, ale wciąż chcemy więcej - powiedział Karol Kłos.

Przypomnijmy, że w kadrze Iranu zagrał również Milad Ebadipour. Przyjmujący PGE Skry zdobył dziesięć punktów dla swojego zespołu. Iran wciąż ma szansę na awans do półfinału, ale dziś o północy musi pokonać Brazylię. Polacy kolejny mecz rozegrają natomiast w nocy z soboty na niedzielę (godz. 3), ale wciąż czekają na rywala.

fot. FIVB