Autor: Maciej Nowocień

Piękna seria PGE Skry przerwana

Siatkarze PGE Skry nie będą dobrze wspominać pierwszego, historycznego wyjazdu do Suwałk. Tamtejszy Ślepsk Malow pokonał bełchatowian 3:1 i przerwał piękną serię 10 zwycięstw z rzędu.

Siatkarze PGE Skry w Suwałkach musieli radzić sobie bez Artura Szalpuka, który tuż przed wyjazdem doznał kontuzji kolana. Na razie nie wiadomo, ile potrwa przerwa przyjmującego bełchatowskiej drużyny. - Ale będę w niedzielę kolegów sprzed telewizora - mówił Szalpuk.

Mistrza świata w Suwałkach zastąpił Milan Katić, który jest w bardzo dobrej formie. Wystarczy przypomnieć, że w ostatnim meczu z Treflem Gdańsk zdobył nagrodę MVP. Bełchatowianie w pierwszym secie radzili sobie bardzo dobrze. Od początku meczu wywierali presję na rywalach i, co ważne, nie mylili się (11:6). Kolejne akcje to świetna gra, zarówno w zagrywce, jak i obronie, dlatego to PGE Skra mogła cieszyć się z pewnego zwycięstwa w pierwszym secie (25:16).

W drugim secie tak łatwo już nie było. Choć doskonale grał Jakub Kochanowski, Norbert Huber blokował, a Mariusz Wlazły zdobył asa, to gospodarze dotrzymywali kroku PGE Skrze. Co więcej, wyszli na dwupunktowe prowadzenie (10:12). Mecz znów się wyrównał, ale w końcówce to gospodarze zaprezentowali się minimalnie lepiej i wyrównali stan meczu (22:25).

Choć siatkarze PGE Skry w trzecim secie robili wszystko, by odgryźć się rywalom (świetny Kochanowski, a na skrzydle brylował Milad Ebadipour), to zadanie nie było łatwe. Gospodarze ewidentnie poczuli wiatr w żaglach i grali pewnie, bez błędów. Uruchomili też dobrą zagrywkę i blok, co dało im prowadzenie 17:13. W końcówce trener Michał Mieszko Gogol próbował ratować sytuację zmianami, a na boisko weszli Kamil Droszyński, Dusan Petković i Piotr Orczyk.

W czwartym secie na boisku został Orczyk, który zmienił Katicia. Pierwsza część partii była wyrównana i choć PGE Skra w końcu wyszła na dwupunktowe prowadzenie, to niesieni dopingiem gospodarze znów włączyli piąty bieg. To oni lepiej zagrywali i byli skuteczniejsi we własnej hali. Ale PGE Skra to drużyna, która się nie poddaje! Końcówka? Ebadipour zaserwował dwa asy z rzędu i zrobiło się... 22:21 dla gości! To nie mogło się skończyć inaczej, jak grą na przewagi. Szkoda tylko, że minimalnie lepsi okazali się gracze Ślepska Malow...

Kolejny mecz PGE Skra zagra we własnej hali z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Bilety na to spotkanie można kupić jedynie na miejsca stojące w punktach stacjonarnych (sklep w hali Energia i Wyspa PGE Skry w Galerii Olimpia).

Ślepsk Malow Suwałki - PGE Skra Bełchatów 3:1
Sety: 16:25, 25:22, 25:21, 28:26
Ślepsk Malow: Tuanica, Klinkenberg, Takvam, Bołądź, Szerszeń, Sapińśki, Filipowicz (libero), Stańczak (libero) oraz Gonciarz, Rohnka, Szwaradzki, Siek
PGE Skra: Łomacz, Ebadipour, Kochanowski, Wlazły, Katić, Huber, Milczarek (libero) oraz Droszyński, Petković, Orczyk