Autor: Maciej Nowocień

PGE Skra wraca na zwycięską ścieżkę!

Ponad dwie godziny trwał piątkowy mecz PGE Skry Bełchatów z Cerradem Eneą Czarnymi Radom. Ostatecznie lepsi okazali się gracze gospodarzy, którzy wygrali po tie-breaku!

Dobra informacja była taka, że do składu wrócił Artur Szalpuk, który kilka tygodni temu przeszedł zabieg kolana. Wyszedł od razu w pierwszym składzie, podobnie jak Milad Ebadipour. Irańczyk ostatnio narzekał na ból pleców.

PGE Skrze w ostatnich meczach gra się z Cerradem Eneą Czarnymi wyjątkowo trudno. Nie inaczej było w piątek. Niesieni falą zwycięstw radomianie dobrze rozpoczęli spotkanie. Solidnie blokowali, a na prawym skrzydle skutecznie atakował Karol Butryn. Bełchatowianie zdołali wyrównać, głównie dzięki dobrej grze Ebadipoura i Szalpuka, ale przy zagrywce Alena Pajenka to znowu goście wyszli na prowadzenie. Choć jeszcze Ebadipour dał sygnał do walki punktową zagrywką, to minimalnie lepsi okazali się gracze z Radomia (23:25).

Drugi set też nie rozpoczął się po myśli gospodarzy. Radomianie prowadzili już 3:0, ale po chwili sytuacja się unormowała. Znów w rolach głównych wystąpili Ebadipour i Szalpuk (6:6). Bełchatowianie zaczęli dominować, a potwierdzeniem był blok Grzegorza Łomacza (pierwszy bełchatowian w meczu!) i punktowa zagrywka Dusana Petkovicia (11:7). Rozgrywający PGE Skry przy dobrym przyjęciu korzystał również ze środkowych. Z piłki na piłkę bełchatowski walec rozpędzał się i nie było już innej możliwości, niż zwycięstwo gospodarzy (25:17).

Na początku trzeciego seta radomianie znów dobrze spisywali się w bloku, ale tym razem nie zdołali uciec PGE Skrze. Swoje trzy grosze w grze PGE Skry dołożył Norbert Huber, który jeszcze w poprzednim sezonie występował w zespole z Radomia. W drugiej części seta bełchatowianie kontynuowali dobrą grę przy dobrym przyjęciu i wreszcie zaczęli regularnie blokować (16:13). Ten element był kluczowy do końca seta, którego to PGE Skra ponownie wygrała - 25:16!

Ach te zagrywki Pajenka... W czwartym secie Cerrad Enea Czarni znów uciekli PGE Skrze w momencie, gdy Słoweniec był w polu serwisowym (5:12). PGE Skra pokazała jednak, kto rządzi w hali Energia! Zdobyli pięć punktów z rzędu, dzięki czemu nawiązali kontakt z rywalem, a po chwili był już remis. Emocje się jednak nie skończyły... Przyjezdni znów osiągnęli przewagę, a gospodarze musieli gonić wynik. Choć walki nie zabrakło, ostatnie akcje należały jednak znów do radomian i drużyny czekał tie-break.

Piąty set rozpoczął się dobrze dla PGE Skry, bo od prowadzenia 5:3, a o czas poprosił trener zespołu z Radomia. Za chwilę punktową zagrywkę dołożył Petković, a bełchatowianie się nie zatrzymywali. Punktowy blok Hubera? Proszę bardzo! Do końca to już PGE Skra dominowała na boisku - wygrała 15:9, a cały mecz 3:2!

MVP meczu został Artur Szalpuk. Teraz bełchatowianie będą mieli tydzień czasu na przygotowania do półfinału Pucharu Polski - w katowickim Spodku zagrają w sobotę, a ich rywalem będzie VERVA Warszawa ORLEN Paliwa.

PGE Skra Bełchatów - Cerrad Enea Czarni Radom 3:2
Sety: 23:25, 25:17, 25:16, 21:25, 15:9
PGE Skra: Łomacz, Ebadipour, Kochanowski, Petković, Szalpuk, Kłos, Piechocki (libero) oraz Huber, Wlazły, Droszyński, Katić
Cerrad Enea Czarni: Kędzierski, Protopsaltis, Ostrowski, Butryn, Włodarczyk, Pajenk, Ruciak (libero), Masłowski (libero) oraz Firszt, Vincić, Zugaj, Grzechnik