Autor: Maciej Nowocień

Niesamowity mecz, ale przegrana PGE Skry

Siatkarze PGE Skry i Jastrzębskiego Węgla rozegrali niesamowity mecz, ale niestety to rywale bełchatowian okazali się lepsi po tie-breaku.

Spotkanie w Jastrzębiu było bardzo ważne dla PGE Skry. Po pierwsze, to bardzo trudny teren, na którym bełchatowianie dawno nie wygrali. Po drugie, PGE Skra chciała podtrzymać serię po ostatnim zwycięstwie z VERVĄ Warszawa ORLEN Paliwa. A po trzecie i najważniejsze - bełchatowianie po prostu chcą wygrywać każde spotkanie i zbierać ligowe punkty.

Niestety w meczu nie mógł zagrać Jakub Kochanowski, który narzeka na kontuzję (zastąpił go Norbert Huber). Wciąż w pełni wyleczony nie jest też Kacper Piechocki, dlatego na pozycji libero ponownie wyszedł Robert Milczarek.

Już pierwszy set zapowiadał wielkie emocje. Podobnie, jak w meczu z Warszawą, nie brakowało długich, ciekawych akcji, które mogły podobać się kibicom. W drużynie PGE Skry pierwsze skrzypce ponownie grał Mariusz Wlazły, choć to jastrzębianie prezentowali się minimalnie lepiej (7:11). Goście grali jednak konsekwentnie, zaczęli lepiej broni i po kilku akcjach to oni byli na prowadzeniu! (19:17). Końcówka bez emocji? Nie w takim meczu. W ostatnich piłkach gospodarze lepiej zagrywali, byli skuteczni i wygrali pierwszą partię 25:22.

Drugi set był równie wyrównany. Obie strony stawiały na mocną zagrywkę, a PGE Skra kontry mogła wyprowadzać m.in. przy serwisach Milada Ebadipoura. Swoje trzy grosze dołożyli również Karol Kłos (blok) i Norbert Huber (punktowa zagrywka). PGE Skra prowadziła już 14:10. Co ważne, wciąż grała na wysokim poziomie koncentracji, z bardzo solidnym przyjęciem i to dało jej zwycięstwo 25:20.

W kolejnej partii emocje wcale nie opadały, a tym razem to PGE Skra zaznaczała swoją wyższość. Coraz lepiej grał Artur Szalpuk, który tylko kończył ataki, ale również zanotował punktowy blok. Nie brakowało też kontrowersyjnych decyzji sędziowskich, po których... Szalpuk dostał czerwoną kartkę, co bardzo zdziwiło kibiców. Po całym zamieszaniu siatkarze PGE Skry zachowali chłodną głowę - Wlazły i Ebadipour zdobywali kolejne punkty, a Kłos popisał się dwiema punktowymi zagrywkami (21:16). Do końca seta wciąż byli wyraźnie lepsi i wygrali 25:17!

Ostra wymiana ciosów szykowała się również w czwartym secie, a przewagę od początku miała PGE Skra. Wszystko dzięki dobrej obronie i skutecznym kontrom. Kluczowa w tym meczu była jednak zagrywka i po kilku akcjach mieliśmy remis - a wszystko dzięki solidnym serwom Jastrzębskiego Węgla (11:11). Sytuacja znów się zaogniła - znów była potrzebna interwencja sędziów, a tym razem czerwoną kartkę otrzymał jeden z przedstawicieli Jastrzębskiego Węgla. I na Ślązaków podziałało to tak, jak seta wcześniej na bełchatowian - w końcówce grali bardzo dobrą siatkówkę, ale PGE Skra nie pozostawała dłużna. Ten emocjonujący set ostatecznie zakończył się na przewagi... i, mimo doskonałej postawy Ebadipoura, niestety zwycięstwem Jastrzębskiego Węgla.

Tie-break rozpoczął się dobrze dla bełchatowian - Huber zaserwował asa. Kiedy to jastrzębianie zaczynali się rozkręcać i prowadzili 7:5, Kłos zgasił ich dobrymi zagrywkami (7:7). Set przez cały czas toczył się na dwupunktowej przewadze gospodarzy, ale w najważniejszym momencie Wlazły zaserwował asa! Kiedy jeszcze nadzieje były ogromne, dwa kolejne punkty zdobyli gracze Jastrzębskiego Węgla i to oni wygrali 15:13, a cały mecz 3:2.

MVP spotkania został, a kolejny mecz PGE Skra zagra 8 grudnia we własnej hali z Aluronem Virtu CMC Zawiercie. Bilety na to spotkanie dostępne są na bilety.skra.pl.

Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów 3:2
Sety: 25:22, 20:25, 17:25, 32:30, 15:13
Jastrzębski Węgiel: Kampa, Fromm, Vigrass, Konarski, Fornal, Gladyr, Popiwczak (libero) oraz Rusek (libero), Vinhedo, Depowski, Hain
PGE Skra: Łomacz, Ebadipour, Huber, Wlazły, Szalpuk, Huber, Milczarek (libero) oraz Petković