Autor: Maciej Nowocień

Milan Katić: Taki sukces był Serbii potrzebny

- Wszyscy myśleli, że Polska będzie w finale i wygra ten turniej - nie ukrywa Milan Katić, serbski przyjmujący PGE Skry. Jego koledzy w niedzielę wywalczyli złoto mistrzostw Europy.

Mocno przeżywałeś niedzielny finał mistrzostw Europy?
Milan Katić: - Po pierwsze: wielkie gratulacje dla kadry Serbii, która zwyciężyła w mistrzostwach Europy. Bardzo się cieszę z takiego sukcesu, bo bardzo był potrzebny zarówno mojemu krajowi, jak i reprezentacji.

Byłeś zaskoczony, że to Serbia zdobyła złoto?
- Od początku wiedziałem, że stać nas na półfinał lub finał, ale przed turniejem ciężko było powiedzieć, że zwyciężymy. Zresztą, nie lubię tak mówić, bo mieliśmy wielu trudnych rywali: Francję, Polskę, Rosję... Dlatego trudno było powiedzieć, że wygramy. Tym bardziej, że słabo zagraliśmy w kwalifikacjach do igrzysk. Nie mogliśmy być więc faworytem i dlatego ten sukces jest jeszcze większy.

A Polska? Zajęliśmy trzecie miejsce.
- Byliście faworytem tego turnieju. Macie Wilfredo Leona, czyli najlepszego zawodnika na świecie. Wszyscy myśleli, że Polska będzie w finale i wygra ten turniej. Taki jest jednak sport i takie jest życie. Przecież Serbia też nie była faworytem, a wygrała.

Nie jest ci trochę żal, że zdrowie nie pozwoliło ci na występ w mistrzostwach Europy?
- Trochę tak... Mimo to, cieszę się z tego sukcesu. Zdrowie jest jednak najważniejsze. Przez pięć ostatnich lat byłem na każdym turnieju reprezentacyjnym. Niestety teraz nie było mi dane zagrać przez kłopoty z kolanem. Przyjdą jeszcze inne mecze reprezentacyjne i mam nadzieję, że też medale.

Jak się czujesz teraz?
- Każdego dnia coraz lepiej. Wierzę, że do końca sezonu będę już w optymalnej formie zdrowotnej.

fot. FIVB