Autor: Maciej Nowocień

Milad Ebadipour: Musimy zachować siły na następne mecze

- Gdybyśmy my zagrali sprytniej, to moglibyśmy wygrać 3:1 lub 3:0, albo w ogóle wygrać - mówi Milad Ebadipour, irański przyjmujący PGE Skry po przegranej z Jastrzębskim Węglem 2:3.

Niestety, PGE Skrze nie udało się pokonać dobrze dysponowanej drużyny ze Śląska. - Myślę, że był to dla nas bardzo ważny mecz. Mogliśmy polepszyć swoją sytuację - mówi Ebadipour. - To spotkanie było jednak również bardzo ciężkie. W czwartym secie mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść i wygrać 3:1. Wtedy jednak rywale zaczęli krzyczeć do nas, do sędziów... Nie mogę powiedzieć, że wykonali złą pracę, bo byli blisko przegranej. Musieli coś zrobić na boisku i to zrobili.

Mimo czterech piłek meczowych, siatkarze PGE Skry nie zdołali wygrać. - Przegraliśmy tego seta, a tie-break nie jest łatwy dla obu drużyn. Oni grali inteligentnie, podbijają wiele piłek. Gdybyśmy my zagrali sprytniej, to moglibyśmy wygrać 3:1 lub 3:0, albo w ogóle wygrać. Takie jest jednak życie, że raz się wygrywa, a raz przegrywa. Ten mecz jest już za nami i musimy skupić się na przyszłości - mówi Ebadipour.

W lutym przyszłego roku minie cztery lata od ostatniego zwycięstwa PGE Skry w hali Jastrzębskiego Węgla. - Tak, jak mówiłem - nie był to łatwy mecz. Wiedzieliśmy, że przegraliśmy tu rok i dwa sezony temu. W poprzednim ulegliśmy Jastrzębskiemu Węglowi cztery razy. Mogliśmy jednak wygrać. Nie jestem w stanie teraz znaleźć dobrych słów na taki mecz. Musimy trzymać nasze emocje i siłę na następne spotkanie i zobaczymy, co przyniesie przyszłość - kończy Irańczyk.