Autor: Maciej Nowocień

Kolejny udany dzień reprezentacyjny siatkarzy PGE Skry

Polacy dzień po dniu mistrzostw Europy dają nam jeszcze większe powody do dumy. Biało-czerwona reprezentacja z pomocą graczy PGE Skry pokonała szybko i sprawnie Czarnogórę 3:0. Z kolei Milad Ebadipour z irańską kadrą umocnił swoją pozycję w drodze do półfinału w mistrzostwach Azji i Oceanii.

Już na samym początku pierwszego seta w Amsterdamie dało się zauważyć efekty rozegranej wcześniej Ligi Narodów. Karol Kłos, ponownie bardzo dobrze dogadywał się z Marcinem Komendą, dzięki czemu na konto biało-czerwonych wpadał punkt po punkcie. Kłos zanotował również skuteczną serię zagrywek. Czarnogórcy mieli więc okazję po raz pierwszy przekonać się o potędze aktualnych mistrzów świata, przegrywając 10:25.

Początek drugiej odsłony meczu wydawał się być trochę bardziej wyrównany, lecz trener Vital Heynen w odpowiednim momencie rozpoczął swoje roszady taktyczne. Na boisko weszli żółto-czarni – Artur Szalpuk i Jakub Kochanowski, którzy wręcz momentalnie popisali się blokiem, do jakiego przyzwyczaili kibiców w Bełchatowie. Polacy przez całą partię grali bardzo dobrze, a Czarnogórcy nie mieli żadnych argumentów i to biało-czerwoni zasłużenie zwyciężyli do 17.

Pomimo, że reprezentanci Czarnogóry mieli problem z przyjęciem biało-czerwonych zagrywek, to w trzeciej i, jak się potem okazało, ostatniej partii najbardziej postawili się naszym siatkarzom. Kłos po serii dwóch setów ze stuprocentową skutecznością zaczął popełniać drobne błędy, lecz szybko się zreflektował i po raz kolejny cieszył wszystkich biało-czerwonych fanów swoją grą. Kibice przyjęli również z ogromną radością asa serwisowego Kochanowskiego, który z każdym dniem powraca do swojej optymalnej formy. Nie można również nie wspomnieć o wpływie Szalpuka na końcowy wynik tego seta, który doprowadził do piłki meczowej dla Polski, a partia zakończyła się wynikiem 25:19 (cały mecz 3:0).

Z kolei w grupie ćwierćfinałowej mistrzostw Azji i Oceanii Milad Ebadipour wraz ze swoją kadrą pokonał dziś w imponującym stylu Chiny 3:0 (25:18, 25:23, 25:17). Iran jest coraz bliżej awansu do najlepszej czwórki turnieju.

Angelika Garczyk