Autor: Maciej Nowocień

Karol Kłos: Sparingi się przydały, bo trochę wypadliśmy z rytmu

- Gdybyśmy po tak długiej przerwie nie sparowali, to w meczach ligowych mogłoby być różnie - mówi Karol Kłos, środkowy PGE Skry Bełchatów po zgrupowaniu w Perugii.

Przypomnijmy, że PGE Skra rozegrała dwa mecze kontrolne: w pierwszym uległa jednej z najlepszych drużyn świata 1:3, a w drugim zremisowała 2:2. - Myślę, że bardzo nam się przydadzą te sparingi. Muszę przyznać, że w poniedziałkowym meczu było jeszcze czuć przerwę spowodowaną świętami i Nowym Rokiem i po prostu wypadliśmy z rytmu. Dlatego bardzo dobrze, że się przetarliśmy w Perugii. Wkrótce zaczyna się druga runda PlusLigi, a jeszcze czeka nas bardzo ważny mecz w Pucharze Polski - mówi Kłos.

Środkowy ma na myśli najbliższe mecze z Indykpolem AZS Olsztyn i GKS Katowice. - Gdybyśmy po tak długiej przerwie nie sparowali, to mogłoby być różnie. Na te mecze wchodziliśmy jeszcze z zaciągniętym ręcznym i myślę, że to było widać - podkreśla Kłos. - W drugim sparingu, którego kibice już nie widzieli, prezentowaliśmy się jeszcze lepiej. Fajnie, że wszyscy pograli, a trener też nam powiedział, że był zadowolony, więc wszystko na plus.

Wyjazd do Perugii to również okazja do spotkania m.in. trenera Vitala Heynena czy Wilfredo Leona, czyli znajomych Kłosa i innych reprezentantów Polski właśnie z kadry. - Vital na początku nas wyściskał i to też było bardzo miłe, bo przywitał nas naprawdę gorąco. Nie było dużo okazji, żeby porozmawiać, ale wiem też, że trener jest zabiegany. Mam nadzieję, że będzie jeszcze taka okazja. To supergość i fajnie było pożartować chwilę nawet podczas sparingu pod siatką. Jak się odpocznie od siebie po sezonie reprezentacyjnym i po dłuższej przerwie ponownie spotka, to zawsze miło spędza się czas - kończy Kłos.