Autor: Maciej Nowocień

Kacper Piechocki: To jeszcze nic nie znaczy

- Jedziemy do Kędzierzyna-Koźla po to, by się bić i zagrać w finale - mówi Kacper Piechocki, libero PGE Skry.

Środowy mecz z Grupą Azoty ZAKSA był najlepszy w wykonaniu PGE Skry w tym sezonie?
Kacper Piechocki: - Na pewno jeden z lepszych, bo przecież z Rzeszowem też zagraliśmy dwa dobre spotkania, a wbrew pozorom i w rundzie zasadniczej zdarzyło nam się kilka świetnych meczów. Cieszymy się, że to przypada w tak ważnych momentach i potrafimy to udźwignąć. Fajnie, że doprowadziliśmy do trzeciego meczu, ale to nie jest jeszcze koniec. To nic nie znaczy. Pojedziemy jednak do Kędzierzyna-Koźla z dobrym nastawieniem, by wywalczyć finał.

Jakie to więc uczucie pokonać taką ekipę, jak ZAKSA?
- Świetne, tym bardziej, że w jednym z wywiadów mówiłem, że Kędzierzyn gra najlepszą siatkówkę w Europie, jak nie na świecie. Żeby pokonać takiego rywala, trzeba naprawdę się napracować. My wykonaliśmy świetną pracę drużynową i z tego się cieszymy.

Teraz trzeba znów wygrać w Kędzierzynie-Koźlu...
- To znów najważniejszy mecz w sezonie. Jedziemy tam po to, by się bić i zagrać w finale. Zrobimy wszystko, żeby tak się stało.

Sponsorem strategicznym PGE Skry Bełchatów jest PGE Polska Grupa Energetyczna.