Autor: Maciej Nowocień

Historyczne zwycięstwo PGE Skry w Zawierciu!

PGE Skra Bełchatów po bardzo emocjonującym meczu przełamała się i to w wyjątkowym dla siebie miejscu. Po raz pierwszy w historii ligowych starć pomiędzy tymi ekipami, zwyciężyła w Zawierciu.

W historii ligowych potyczek obie drużyny rywalizowały dotąd siedem razy, Aluron CMC wygrywał 4 razy, rywale byli górą trzykrotnie. Co istotne, u siebie zawiercianie wygrywali zawsze, a PGE Skra nie zdobyła w tej hali jeszcze punktu!

Wydawało się, że gospodarze dzisiejszego starcia będą mieli ułatwione zadanie. Goście wyszli na pierwszego seta bez podstawowego rozgrywającego Grzegorza Łomacza, który nadal jest oszczędzany po kłopotach zdrowotnych, które pojawiły się w ostatnim meczu ligowym w Warszawie. Nadzieja Aluronu CMC trwała jednak tylko kilka akcji, bowiem okazało się iż rezerwowy serbski rozgrywający Mihajlo Mitić jest w stanie bardzo skutecznie prowadzić grę swojego zespołu. Koledzy zresztą chcieli mu bardzo pomóc, dawno nie widzieliśmy bełchatowian tak cieszących się z każdej udanej akcji. A powodów do radości mieli dużo, bowiem od stanu po 12, wyszli na prowadzenie 24:14! Kapitalnie grali blokiem, gasząc raz po raz skrzydłowych Aluronu. Trener Igor Kolaković próbował zmian, lecz one nie przyniosły efektów i jego zespół przegrał ostatecznie do 15. A PGE Skra zaliczyła w premierowej partii aż 6 punktowych bloków!

W drugiej odsłonie znowu mieliśmy remis w środku walki (14:14), jednak od tego momentu PGE Skra wrzuciła wyższy bieg i wywalczyła sobie kilkupunktową przewagę. Zawiercianie starali się za wszelką cenę dogonić rywali, rzucili wszystko na szalę, lecz ostatecznie po asie serwisowym Karola Kłosa przegrali 22:25. Słabszy dzień z pewnością zalicza lider Aluronu CMC Mateusz Malinowski – w dwóch setach skończył tylko 2 z 12 ataków i znowu na boisku zastąpił go Grzegorz Bociek. Bełchatowianie grali świetnie blokiem i wyblokiem (odpowiednio 10 pkt i 5 wybloków) i bardzo sprytnie w ataku. Wiele akcji wygrywali nie po siłowych wyborach o po sprytnych kiwkach lub obiciach bloku.

Trener Kolaković nadal szukał nowych rozwiązań – od początku trzeciej partii na boisku pojawili się Bociek, Dominik Depowski i Garrett Muagututia. Bełchatowianie kontynuowali jednak dobrą grę i po lepszym początku gospodarzy, znowu osiągnęli przewagę. Wywierali dużą presję zagrywką a zawiercianie nie mogli sobie z tym poradzić. Później to miejscowi potrafili podbić kilka piłek i wyszli na prowadzenie 16:14. Znowu o wszystkim miała decydować końcówka seta. I ponownie bełchatowianie rzucili się do ataku, pomogła podwójna zmiana – po chwili było 22:17 dla gości! Gracze trenera Michała Mieszko Gogola celebrowali każdy wywalczony punkt i widać było, że niezwykle im zależało po raz pierwszy w ligowym starciu zwyciężyć w hali w Zawierciu. Po tym meczu obie drużyny mają po pięć wygranych i cztery porażki.

MVP meczu: Bartosz Filipiak (PGE Skra Bełchatów).

relacja: plusliga.pl