Autor: Maciej Nowocień

Fizjoterapeuci skarbem PGE Skry

Z okazji Światowego Dnia Fizjoterapii PGE Skra nie ma jedynie zamiaru złożyć życzeń swoim fizjoterapeutom, lecz przede wszystkim przybliżyć kibicom ich sylwetki, a także specyfikę profesji, którą się trudzą. – Obecność Tomka Kuciapińskiego i Tomka Pieczko jest w klubie nie do przecenienia – zaznacza prezes Konrad Piechocki, prezes PGE Skry.

Mówi się, że sport to zdrowie, ale często kibice nie zdają sobie sprawy, jak mocno ciało sportowca jest eksploatowane w imię dobrych wyników drużyny przez wymagający sezon. – Kuciapiński i Pieczko są bardzo ważni dla naszej drużyny, szczególnie w świetle tego, w jaki sposób ułożony jest kalendarz w siatkówce – zauważa prezes Piechocki. – W tym sporcie obciążenia są jeszcze większe, niż w piłce nożnej. Proszę zauważyć, że reprezentanci krajów w zasadzie nie mają przerwy. Ich pauza trwa zaledwie tydzień między okresem klubowym a kadrowym.

Brak czasu na odpoczynek wiąże się z większymi lub mniejszymi kontuzjami, które w trakcie przygotowań do kolejnych występów mogą obniżyć komfort sportowców. Tutaj zaczyna się właśnie rola fizjoterapeutów, a ich praca w dzisiejszym sporcie okazuje się bezcenna. Tym bardziej, że siatkarze grają nie tylko w PlusLidze, ale również w Pucharze Polski i, jak w przypadku PGE Skry w minionym sezonie, europejskich czy światowych pucharach.

- Generalnie przez większość kibiców, a nawet osób, które nie sympatyzują z siatkówką, jesteśmy postrzegani jako ci, którzy siedzą na ławce i podają ręczniki oraz pomagają w wypadku wystąpienia jakiegoś urazu. Natomiast cały ogrom pracy wykonujemy za kulisami. Naszym zadaniem jest przygotowanie zawodników przed treningami i meczami w taki sposób, by byli w stanie odbyć te aktywności bez kontuzji – wyjaśnia Tomasz Kuciapiński, który pracuje w PGE Skrze jako fizjoterapeuta od 1997 roku.

Fizjoterapeuci odpowiedzialni są za odnowę biologiczną, ćwiczenia prewencyjne, mobilizacje, różne formy fizykoterapii czy terapii manualnej. Pomimo wzorowego wyposażenia gabinetu zabiegowego PGE Skry, które ułatwia cały proces, większość pracy w dalszym stopniu musi być wykonywana własnoręcznie przez Kuciapińskiego i Pieczko. – Przez kilkanaście lat byłem jedynym fizjoterapeutą w bełchatowskiej drużynie. Tymczasem trudno jest na tym poziomie przy czternastu graczach zapewnić wszystkim opiekę w kwestii leczenia czy fizjoterapii sportowej. Dziś na szczęście współpracuję z Tomkiem Pieczko – mówi Kuciapiński, który kiedyś… łączył nawet kilka etatów. Dzisiaj byłoby to już niemożliwe.

- Gdy zaczynaliśmy, to w administracji było dwóch pracowników, ale i również jeden fizjoterapeuta. Z czasem to jednak się zmieniło. Wtedy wszystko wyglądało inaczej… Obciążeń było zdecydowanie mniej, dziś siatkówka stała się bardziej fizyczna. W prawidłowej regeneracji istotny jest nie tylko sam wysiłek wkładany przez fizjoterapeutów, ale też kwestia wyposażenia klubowych gabinetów. W Bełchatowie jest on na bieżąco rozbudowywany – podkreśla Konrad Piechocki.

Dziś w bełchatowskim klubie pracuje również Pieczko, który odnosi wiele sukcesów nie tylko z PGE Skrą, ale również reprezentacją Polski. Jest między innymi dwukrotnym mistrzem świata, był również na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Nazywany przez przyjaciół „Tomala” ma równie ważną pozycję w klubie, co Kuciapiński. Obaj świetnie się uzupełniają i podkreślają, że ich współpraca dobrze się układa.

Trzeba jednak przyznać, że starszy stażem Kuciapiński przed sezonem 2019/2020 w Bełchatowie ma utrudnione zadanie, ponieważ Pieczko wspólnie z siatkarzami reprezentacji najpierw wywalczył kwalifikację olimpijską, a w najbliższych dniach wyjedzie na mistrzostwa Europy. Między sezonami klubowym i reprezentacyjnym w zasadzie nie miał przerwy na odpoczynek, ale… jest do tego przyzwyczajony. - Teraz, jak tak sobie myślę, to chyba byłem w jakimś ciągu – mówił po ubiegłorocznym mistrzostwie świata. - Człowiek nie myślał o zmęczeniu, trudzie pracy, tylko po prostu byłem jak robot. Wszyscy pracowaliśmy na sukces, o którym marzyliśmy i cel, który chcieliśmy osiągnąć. I osiągnęliśmy.

Zdarza się, że fizjoterapeuci PGE Skry potrzebują jeszcze dodatkowej pomocy. – W play-offach czasem wspomagamy się jeszcze naszym trzecim specjalistą, który zwłaszcza pomaga drugiemu zespołowi. Dzisiaj uważam, że sztab medyczny mamy na bardzo wysokim poziomie i jest on podparty przede wszystkim wieloletnim doświadczeniem – chwali prezes Piechocki.



Oprócz tego, że fizjoterapeuci skupiają się na ciałach swoich podopiecznych, to nie można odmówić im tego, że niczym dobry psycholog mają też duży wpływ na ich kondycję psychiczną. - Rzeczywiście wygląda to trochę tak jakbyśmy byli ich spowiednikami, szczególnie że siatkarze spędzają z nami dużo czasu. Umówmy się, że w sporcie, a zwłaszcza w naszej dyscyplinie, głowa jest niesamowicie ważna, więc formy rozmów, które towarzyszą nam podczas zabiegów, są też czasami w pewnym stopniu terapeutyczne – przyznaje Kuciapiński.

Na koniec zapytaliśmy, czego można życzyć fizjoterapeutom? – Przede wszystkim zdrowia, bo to ono jest najważniejsze – zgadzają się Kuciapiński i Pieczko.

Angelika Garczyk