Autor: Maciej Nowocień

Bartosz Filipiak: Chcę wykorzystać szansę od PGE Skry

- Zaczynając swoją przygodą siatkówkę, kiedy szedłem na pierwszy trening siatkarski, PGE Skra Bełchatów była wielką marką i do tej pory taką pozostaje. Cieszę się, że tu zagram - mówi Bartosz Filipiak, nowy atakujący PGE Skry Bełchatów.

Najlepszy punktujący sezonu PlusLigi 2019/2020 - to musi brzmieć dumnie.
Bartosz Filipiak: - Z jednej strony jestem zadowolony, że jako zespół z Gdańska zagraliśmy dobry i przede wszystkim równy sezon, co skutkowało zajęciem piątego miejsca. Cieszę się też, że mogłem być tak ważną postacią w zespole. Każdy zawodnik ma jednak niedosyt w postaci niedokończonego sezonu, bo apetyt rósł z każdym meczem…

Dwa sezony temu też byłeś już w pierwszej piątce najlepszych punktujących PlusLigi. Strach pomyśleć, co będzie w kolejnym…
- (śmiech) Moja pozycja predysponuje do tego, że zdobywa się dużo punktów. Cieszę się, że jestem skuteczny i z roku na rok mogę mieć coraz większy wpływ na grę zespołu, w którym występuję.

Marzyłeś kiedyś, że trafisz do takiego klubu, jakim jest PGE Skra?
- Zaczynając swoją przygodą siatkówkę, kiedy szedłem na pierwszy trening siatkarski, PGE Skra Bełchatów była wielką marką i do tej pory taką pozostaje. Przez wiele lat pracowałem na to, by znaleźć się w miejscu, w którym teraz jestem. Bardzo się z tego cieszę i nie mogę się doczekać, aż zaczniemy sezon.

Marzenia się spełniają, bo ostatecznie zostałeś siatkarzem PGE Skry...
- To prawda, teraz mam możliwość gry w Bełchatowie i dam z siebie sto procent, by wykorzystać tę szansę i cieszyć kibiców dobrą grą.

Można powiedzieć, że PGE Skra wygrała po ciebie wyścig? W ostatnim sezonie grałeś fenomenalnie i kwestią czasu było, że trafisz do dużego klubu?
- Tak, jak wcześniej wspomniałem. PGE Skra jest zespołem, który od wielu lat wyróżnia się pod względem sportowym i organizacyjnym. To znana marka. Kiedy dostałem możliwość gry w takiej drużynie, to nie zastanawiałem się zbyt długo.

Po 17 latach PGE Skrę opuścił Mariusz Wlazły, legenda naszego klubu, a ty przychodzisz na jego pozycję. Czujesz presję?
- Wszyscy wiemy, że Mariusz jest w PGE Skrze postacią, której nie da się zastąpić, jest legendarny w Bełchatowie. W przyszłym sezonie nasz zespół będzie zmieniony i dla mnie jest to po prostu nowe rozdanie.

Będziesz za to rywalizował o miejsce w składzie z Dusanem Petkoviciem, czyli innym klasowym atakującym.
- Myślę, że to będzie superrywalizacja. Miniony sezon pokazał, że Dusan jest naprawdę dobrym zawodnikiem. Mam nadzieję, że to przełoży się na to, że PGE Skra będzie lepszym zespołem, a z drugiej strony będziemy się razem wspierać.

W przyszłym sezonie będziesz miał też okazję zadebiutować w Lidze Mistrzów…
- Zdecydowanie to będzie dla mnie coś wielkiego, jedno z moich marzeń. Nie mogę się doczekać tego momentu, choć wciąż nie wiadomo, w jakiej formule się to wszystko odbędzie. Mam nadzieję, że siatkówka wróci do normy i mecze będą zaplanowane tak, jak zawsze.

Myślisz o reprezentacji Polski, może w kontekście igrzysk w Tokio?
- Szczerze, to nie zastanawiam się nad tym. Teraz cieszę się z przyjścia do PGE Skry. Na pewno każdy z nas ma marzenie, by zagrać z orzełkiem na piersi, ale na ten moment ważne jest dla mnie to, by się rozwijać.

Tęsknisz za siatkówką?
- Oczywiście, że tak! Okres izolacji wywołał dodatkowy głód siatkówki. Wiadomo, że każdy z nas starał się podtrzymać formę w domu, ale to nie to samo. Brakowało tych emocji… Nie mogę się doczekać też pierwszego meczu w hali Energia. Pamiętam, że jak przyjeżdżałem do Bełchatowa z innymi drużynami, to zawsze była superatmosfera i wierzę, że tak będzie również w przyszłym sezonie.