wtorek, 06 sierpień 2019 11:54

Karol Kłos: Kuba Kochanowski rozumie takie sytuacje

Karol Kłos: Kuba Kochanowski rozumie takie sytuacje

- Gra dla reprezentacji Polski to coś, co wyzwala wiele pozytywnych emocji. Robi się wszystko, by grać jak najlepiej - mówi Karol Kłos. Środkowy PGE Skry nie dość, że wrócił do kadry, to prezentuje bardzo dobrą formę.

Niedawno zakończyła się aukcja twojej historycznej koszulki z Chicago, którą przekazałeś na Fundację Herosi...
Karol Kłos: - Bardzo się cieszę, że koszulka osiągnęła kwotę ponad pięć tysięcy złotych. Łącznie z 15 tys., które zwycięzca zapłacił za medal trenera Kuby Bednaruka, tworzy się całkiem pokaźna sumka. Ludzie z Fundacji Herosi, ale również my jesteśmy zadowoleni, że są osoby, które chcą pomagać przy takiej okazji.

Wspominasz jeszcze turniej z Chicago?
- Czasem to wspominamy, szczególnie gdy spotykamy kibiców, a oni dziękują nam i mówią, że wspierali nas, zarywali noce, by oglądać mecze. Nawet w Krakowie podczas Memoriału Wagnera spotkałem fana z Mazur, który zameldował się w naszym hotelu. Wyściskał mnie, zrobił sobie zdjęcie i podkreślał, że przy najważniejszych piłkach już nawet nie siedział, a stał przed telewizorem! To megamiłe, ale mamy już ważniejsze cele, więc nie ma już co do tego wracać.

Polska Siatkówka chyba potrzebowała kolejnego takiego sukcesu. Brązowy medal Ligi Narodów jest traktowany u nas jak złoto.
- Myślę, że ten skład był młody i eksperymentalny, ale to superzawodnicy. Większość z nich nie grała jeszcze w takich turniejach, jak Final Six Ligi Narodów. Nawet teraz, jak o tym mówię, to mam delikatne ciarki, bo jakby nie patrzeć, to trzeci medal Ligi Światowej czy Ligi Narodów dla Polski. Dlatego dla wszystkich kibiców, ale też siatkarzy ten brązowy medal smakował jak złoto. Bardzo się cieszyliśmy, a ja z dumą go założyłem i z dumą będę go trzymał w domu.

Prosto z Chicago pojechałeś do Zakopanego...
- Zrobiłem małe tournee, bo z Zakopanego pojechałem do Chicago i z powrotem (śmiech). Łącznie byłem na zgrupowaniu sześć dni. Wiadomo: jetlag, odsypianie, nie trenowaliśmy też na wysokich obrotach... Zdołałem jednak rozegrać sparing z Holendrami.

Chyba odżyłeś, jeśli chodzi o reprezentację Polski...
- Reprezentowanie kraju to coś zupełnie innego. Coś, co wyzwala wiele pozytywnych emocji. Robi się wszystko, by grać jak najlepiej. Dodatkowo trafiłem na grupę młodych zawodników i razem bardzo dobrze się bawiliśmy. Dobrze nam się grało, co pozytywnie wpływało też na mnie, rozumiałem się z tymi chłopakami, choć delikatna różnica wieku już jest. Jakby nie patrzeć, byłem jednym z najstarszych na boisku. Chciałbym pozdrowić całą ekipę z Chicago. W reprezentacji gra mi się dobrze, jestem zdrowy. Tęskniłem za kadrą, stąd tyle pozytywnych rzeczy i chęć zdobywania kolejnych punktów dla reprezentacji Polski.

W kadrze zabrakło Kuby Kochanowskiego, czyli twojego dobrego przyjaciela, którego zastąpiłeś... ty. Co sobie powiedzieliście?
- W żartach powiedziałem Kubie, że przyszedł "stary" i wygryzł "młodego" (śmiech). Kuba z kolei odpowiedział: "kurde, wygryzłeś mnie". Ale wszystko oczywiście pozytywnie, w żartach. Byliśmy razem w pokoju, więc obu było nam smutno. Teraz będę musiał zmienić współtowarzysza, ale wszyscy wiemy, a trener Heynen to powtarza, że tworzymy 16-osobową drużynę, ale na turniej trzeba wybrać czternastkę. To nie są jeszcze igrzyska, dopiero musimy wywalczyć przepustkę do tych zawodów. Kuba miał też problem z barkiem, w przypadku gdyby był zdrowy, wyglądałoby to pewnie inaczej. Trzeba było podjąć taką decyzję. Trochę nam nawzajem smutno, ale dalej będziemy kolegami. Kuba jest w takim miejscu, że rozumie takie sytuacje, mimo młodego wieku. Na pewno jeszcze wróci i pokaże, na co go stać.

fot. FIVB

Sponsor strategiczny

PGE

Szybki kontakt

Klub Piłki Siatkowej Skra Bełchatów S.A.

KPS Skra Bełchatów S.A.
ul. Dąbrowskiego 11
97-400 Bełchatów
POLAND

tel/fax: +48 44 739 89 80
www.skra.pl
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.