środa, 26 kwiecień 2017 11:35

Podsumowanie sezonu 2016/2017

Podsumowanie sezonu 2016/2017

Wicemistrzostwo Polski, finał Pucharu Polski i jedenasty start w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Zakończony sezon był piętnastym, który PGE Skra zakończyła z medalem.

Finał we Wrocławiu

PGE Skra jechała do Wrocławia jako obrońca trofeum. Awans do turnieju finałowego Pucharu Polski przyniosły bełchatowianom wygrane z GKS-em Katowice 3:1 i Espadonem Szczecin 3:2. - Cieszymy się, że tu jesteśmy. Mamy wszystko, co jest potrzebne, żebyśmy zagrali naszą najlepszą siatkówkę – mówił przed rozpoczęciem zawodów Srećko Lisinac. Rywalem PGE Skry w półfinale rozgrywek był Lotos Trefl. Gdańszczanie dwa lata temu zatrzymali bełchatowian w półfinale Pucharu Polski i sięgnęli po główne trofeum. W Hali Stulecia obie drużyny ponownie spotkały się na tym samym etapie rozgrywek. - Pamiętam to spotkanie dość dobrze. Bardzo chciałbym, żebyśmy się zrewanżowali – mówił Karol Kłos. Udało się! Bełchatowianie wygrali 3:0 i awansowali do finału turnieju. W nim o główne trofeum, tak jak rok temu, mieli powalczyć z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Kiedy te drużyny stają naprzeciw siebie, o emocje można być spokojnym. Tak też było i tym razem. Decydujące o losach tytułu spotkanie aktualni mistrzowie Polski wygrali 3:1 i zrewanżowali się żółto-czarnym za porażkę z poprzedniego roku oraz z sezonu 2010/2011, kiedy kędzierzynianie musieli uznać wyższość Mariusza Wlazłego i spółki. Teraz to ZAKSA zdobyła główne trofeum. Bełchatowianie wrócili z Wrocławia z nagrodami indywidualnymi - Robert Milczarek został najlepiej broniącym, a Artur Szalpuk najlepiej zagrywającym turnieju finałowego. W klasyfikacji medalowej Pucharu Polski na czele wciąż PGE Skra i AZS Olsztyn, które trofeum wygrywały siedmiokrotnie.



Jedenasty start w Lidze Mistrzów

Prawie 10 000 przebytych kilometrów, sześć zwycięstw i trzy domowe hale. Przygoda z jedenastą w historii klubu Ligą Mistrzów rozpoczęła się jeszcze na jej przedsionku, w Salonikach. To tam siatkarze PGE Skry pokonali w pierwszym meczu ostatniej rundy eliminacyjnej PAOK 3:0. Mecz rewanżowy odbył się… w Wieluniu. Bełchatowianie wygrali go 3:1 i przypieczętowali swój awans do fazy grupowej najbardziej prestiżowych rozgrywek na Starym Kontynencie. Warto zaznaczyć, że WOSiR był już piątym obiektem, w którym PGE Skra rozegrała mecz Ligi Mistrzów. Wcześniej występowała w hali KWB i Energia w Bełchatowie oraz Pałacu Sportu i Atlas Arenie w Łodzi. Rywalami bełchatowian w grupie D były: SCM Universitatea Craiova, Azimut Modena i ACH Volley Lublana. Żółto-czarni z bilansem trzech zwycięstw i trzech porażek po raz jedenasty awansowali do fazy pucharowej Ligi Mistrzów! W play-off 12 los przydzielił żółto-czarnym jednego z najbardziej wymagających rywali i faworyta tej edycji - Cucine Lube Civitanova. - To drużyna, która gra najlepszą siatkówkę w Europie. Możemy jeszcze wymienić Zenit Kazań, ale uważam, że nie jest aż tak dobry. Musimy grać na 120%, żeby z nimi wygrać – komentował drugi trener, Krzysztof Stelmach. Bełchatowianie podjęli wyzwanie i z włoskim gigantem walczyli jak równy z równym. W pierwszym pojedynku w żółto-czarnej Atlas Arenie podopieczni Philippe'a Blaina byli blisko sprawienia niespodzianki. Żałowali zwłaszcza przegranej końcówki w trzecim secie i ulegli brązowemu medaliście ostatniego sezonu Ligi Mistrzów 1:3. - Zostawiliśmy na boisku kawał zdrowia i serca. Kluczowy trzeci set zadecydował o tym, że w czwartym, rywalom grało się łatwiej - ocenił Michał Winiarski. - W niektórych momentach zabrakło szczęścia. Cieszę się, że zagraliśmy dobrze jako zespół i każdy z nas może spojrzeć koledze w oczy, nie możemy sobie nic zarzucić - podsumował Mariusz Wlazły. W rewanżu przed PGE Skrą było trudne zadanie. Żółto-czarni do awansu do kolejnej rundy potrzebowali wygranej za 3 punkty i zwycięstwa w „złotym secie”. Planu nie udało się zrealizować i już po dwóch pierwszych odsłonach, to rywale byli pewni gry w kolejnej rundzie. Bełchatowianie z jedenastą Ligą Mistrzów pożegnali się jednak z honorem. W rewanżowym meczu play-off 12 PGE Skra wygrała z Cucine Lube 3:2!



13 medal w historii Mistrzostw Polski

Szesnastozespołowa PlusLiga, 30 serii spotkań i play-offy rozgrywane systemem mecz i rewanż. Nowy sezon przyniósł wiele zmian, ale nie zmieniła się obecność bełchatowian w czołówce, którzy zdobyli 13 medal w historii klubu. Nim zawisł on na szyjach siatkarzy PGE Skry, rozegrali oni najdłuższą w historii fazę zasadniczą. Ich bilans to 25 wygranych, 5 porażek – jedna z nich to walkower i trzecie miejsce przed play-offami.

- Runda w naszym wykonaniu nie była optymalna, ale niezła. Terminarz meczowy był bardzo napięty, dodatkowo rozgrywaliśmy spotkania Ligi Mistrzów, brakowało czasu na regenerację i odpoczynek czy cięższy trening. Niestety nie omijały nas urazy i kontuzje. Myślę, iż ogólnie podsumowanie rundy zasadniczej wypada na plus. Na boiskach PlusLigi przegraliśmy cztery spotkania, bo wynik meczu z Espadonem został zweryfikowany i przyznano walkower drużynie ze Szczecina. Z punktami za to spotkanie zajęlibyśmy drugą pozycję w tabeli. Przedsezonowy cel, czyli znalezienie się w pierwszej czwórce po fazie zasadniczej, która będzie biła się o medale, został osiągnięty - mówił trener Philippe Blain.

W półfinale bełchatowianie zmierzyli się z Asseco Resovią. W pierwszym meczu PGE Skra przy fantastycznym dopingu kibiców w Atlas Arenie wygrała 3:0! - Nie mieliśmy wątpliwości, aby rozegrać ten półfinał w Łodzi, siatkarze grają dla kibiców – argumentował decyzję o przeniesieniu meczu z Bełchatowa, prezes Konrad Piechocki. Fani dopisali i… nie mogli żałować. W pierwszym secie punktem zwrotnym okazały się zagrywki Srećko Lisinaca. Serb pojawił się w polu serwisowym przy stanie 12:13 i opuścił go przy 17:13 dla PGE Skry. Tej przewagi bełchatowianie już nie wypuścili z rąk. Tak wygrany set napędził żółto-czarnych i bieg wydarzeń zaczął przypominać to, co wydarzyło się w tej hali 30 listopada 2014 roku. Bełchatowianie wygrali kolejne partie do 15 i 13! W rewanżu na Podpromiu żółto-czarni także byli lepsi. Wygrali 3:2 i po raz dziesiąty w historii awansowali do finału Mistrzostw Polski. O złoto zagrali z obrońcami tytułu – ZAKSĄ, której bardzo chcieli zrewanżować się za porażkę we Wrocławiu. Niestety, w pierwszym meczu rozgrywanym w wypełnionej po brzegi Atlas Arenie PGE Skra przegrała 0:3. Bełchatowianie rozpoczęli w świetnym stylu, przycisnęli aktualnych mistrzów kraju i szybko zbudowali przewagę, sięgającą nawet czterech punktów. W końcówce ZAKSA odrobiła jednak starty, a chwilę potem objęła prowadzenie 22:21. Żółto-czarni obronili dwie piłki setowe, ale trzeciej szansy na zakończenie partii mistrzowie Polski nie zmarnowali i wygrali do 25. W kolejnych dwóch także byli lepsi i zainkasowali bardzo ważne trzy punkty. Emocje związane z finałem PlusLigi nie były jedynymi, które towarzyszyły widzom zgromadzonym w Atlas Arenie. Po meczu miało miejsce symboliczne pożegnanie Michała Winiarskiego z kibicami PGE Skry i reprezentacji Polski. Siatkarz kilka dni wcześniej ze względu na przedłużające się problemy zdrowotne, zmuszony był zakończyć sportową karierę. Były brawa, tort i przemowy prezesa Konrada Piechockiego, Mariusza Wlazłego i oczywiście samego Michała, który wykonał też rundę honorową i pozował do setek zdjęć z kibicami. W rewanżu PGE Skra stanęła przed trudnym zadaniem. Początek rywalizacji dawał nadzieję, że to może być wieczór PGE Skry. Bełchatowianie po wspaniałej walce wygrali pierwszą partię i naładowani pozytywną energią ruszyli do ataku! Zespół Philippe’a Blaina w drugim secie prowadził już 18:13, ale gospodarzom udało się odrobić straty przy wyniku 20:20. W nerwowej końcówce lepiej poradzili sobie kędzierzynianie i to oni zwyciężyli 25:23. Okazało się to punktem zwrotnym. ZAKSA wygrała dwa kolejne sety, a to oznaczało, że obroni zdobyte rok temu trofeum. PGE Skra poprawiła osiągnięcie z poprzedniego sezonu i została wicemistrzem Polski. Zdobyty srebrny medal jest 13 krążkiem wywalczonym przez bełchatowski klub w Mistrzostwach Polski. Żółto-czarni z ośmioma złotymi, dwoma srebrnymi i trzema brązowymi medalami zajmują 3. miejsce w klasyfikacji medalowej, ustępując jedynie dwóm stołecznym klubom: Legii i AZS AWF-owi Warszawa. Ten pierwszy, nasz zespół ma szansę przeskoczyć już za rok. Swoją szansą PGE Skra otrzyma także w Lidze Mistrzów, tym razem już bez eliminacji. Dla bełchatowskiego klubu będzie to dwunasty start w historii tych najbardziej prestiżowych rozgrywek.

Sponsor strategiczny

PGE

Szybki kontakt

Klub Piłki Siatkowej Skra Bełchatów S.A.

KPS Skra Bełchatów S.A.
ul. Dąbrowskiego 11
97-400 Bełchatów
POLAND

tel/fax: +48 44 739 89 80
www.skra.pl
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.