czwartek, 09 lipiec 2015 19:16

Maćkowiak: Czuję, że zrobiłem postęp

Maćkowiak: Czuję, że zrobiłem postęp

Jędrzej Maćkowiak, wychowanek PGE Skry opowiada nam o swoich wrażeniach z pierwszego turnieju EKS-a Plaża Open, pobycie w Effectorze Kielce i koledze z zespołu, uznanym w tym sezonie odkryciem reprezentacji, Mateuszu Bieńku.

Jak podsumujesz pierwszy turniej cyklu EKS-a Plaża Open? W premierowej odsłonie zawodów zagrałeś w parze z Pawłem Wieczorkowskim, to był jednorazowy występ?

Zamierzamy wystartować także w kolejnych częściach tego turnieju, bo jest bardzo fajnie zorganizowany. Chciałbym pochwalić organizatorów, którzy naprawdę bardzo dobrze go przygotowali i rozgłośnili. Co do samego turnieju, to wydaje mi się, że poziom był całkiem niezły. Przyjechało kilku zawodników spoza regionu bełchatowskiego, z Łodzi czy Piotrkowa. Cieszę się, że udało się pograć rekreacyjnie. Można było się spotkać, porozmawiać i sprawdzić swoje siły.

O wysokim poziomie turnieju chyba najlepiej świadczy fakt, że wraz z Pawłem Wieczorkowskim zajęliście czwarte miejsce.

Najgorsze miejsce. Dobrze, że na dziesięć zespołów, także nie było tak źle. Razem z Pawłem spotkaliśmy się pierwszy raz na plaży, bez żadnych treningów. Pomimo, że ja trenuję, Paweł też kiedyś grał w siatkówkę, to na piasku jest to zupełnie inna siatkówka. Cieszy, że nasza gra nie wyglądała źle.

Jak spędzasz wakacje od czasu zakończenia ostatniego sezonu do momentu startu przygotowań do kolejnych rozgrywek?

Brałem udział w Grand Prix Miasta Bełchatowa i rozglądam się po województwie, żeby nie zmarnować okresu wakacyjnego. To najgorsze, co może być. Chodzę na siłownię, jeżdżę na rowerze, spędzam czas aktywnie, żeby nie przesiedzieć. Chcę być w jak najlepszej dyspozycji przed okresem przygotowawczym. Z przygotowaniami w klubie startujemy 10 sierpnia, ale jeśli turnieje EKS-a Plaża Open są zaplanowane na weekendy, to będę przyjeżdżać. Chciałbym dokończyć ten cykl.

Jak wrażenia po pierwszym sezonie w Effectorze Kielce?

Jestem bardzo mile zaskoczony. Szedłem tam z myślą, żeby grać. Wiedziałem, że będzie konkurencja w osobach Mateusza Bieńka i Andreasa Takvama i że będzie ciężko. Psychicznie przygotowywałem się grzanie ławy, albo wejścia na zagrywkę. Rzeczywistość okazała się inna. Szczęście w nieszczęściu - Andreas Takvam zmagał się przez cały sezon z różnymi urazami. Kiedy jedną kontuzję wyleczył i wracał do formy, to łapał kolejną. Te urazy ciągnęły się za nim przez cały sezon. Dzięki temu miałem szansę na grę w szóstce, co mnie bardzo cieszy. Czuję, że zrobiłem postęp. Mam nadzieję, że w kolejnym sezonie również tak będzie.

Czy po Bieńku rzeczywiście już na treningach było widać, że jest wyróżniającym się zawodnikiem, czy jego powołanie do kadry trochę Cię zaskoczyło i sam byłeś ciekawy jak sobie poradzi?

Od momentu, gdy przyszedłem na pierwszy trening w sierpniu, widziałem, że ten chłopak ma wielki potencjał. Naprawdę jest bardzo pracowity i zawsze daje z siebie na treningu maksa. Co najlepsze – poza oczywiście warunkami fizycznymi – ma bardzo dobre, zdrowe podejście. Nie daje się zjeść nerwom. Nie myśli długo nad tym, że coś nie wyszło, tylko głową prze do przodu i reszta nie ma znaczenia. To jest w jego wieku naprawdę godne podziwu. Pokazał to już w debiucie z Rosją przy pełnej hali. Bardzo trzymam za niego kciuki.

Jak układa się wasza współpraca na boisku i poza nim?

Na boisku zawsze się wspieramy. Staramy się sobie pomagać, oglądamy naszą grę i komentujemy: „Mateusz, zrobiłeś nie tak to i to, możesz zrobić to lepiej”, „tutaj szybciej, tutaj wolniej” i odwrotnie. Jest to bardzo pomocne. Nasz trener Daszkiewicz, powiedział, żeby obserwować siebie nawzajem i wymieniać się radami. To jest bardzo ważne. Poza boiskiem to chłopak, którego nie da się nie lubić. Zawsze można wyjść na kawę, czy obiad i pogadać. Sodówka nie uderza mu do głowy. Zobaczymy jak będzie teraz (śmiech). To byłoby jak grom z jasnego nieba, gdyby tak się stało. Nie wierzę w to. Mateusz to naprawdę bardzo dobrze wychowany chłopak.

W następnym sezonie również będziecie kolegami w zespole. Nazwisko Bieńka jest łakomym kąskiem na giełdzie transferowej, ale ma on ważny kontrakt z kieleckim klubem.

Pewnie były propozycje wykupienia jego kontraktu, ale nie doszły do skutku i Mateusz wypełni swój trzyletni kontrakt w Kielcach. Ja się cieszę, bo będę grać z bardzo dobrym zawodnikiem, reprezentantem kraju. Będę mógł podpatrywać jego grę i uczyć się od niego, choć jestem dwa lata starszy, ale staż gry mamy chyba taki sam. Cieszę się, że będę mógł z nim grać i przebywać, bo to bardzo w porządku człowiek.

Jego przykład chyba najlepiej pokazuje, że każdy ma szansę trafić do reprezentacji, czy to z PGE Skry czy z Effectora.

Tak, każdy wyróżniający się zawodnik. Tylko trzeba ciężko pracować. To klucz do sukcesu.

Sponsor strategiczny

PGE

Szybki kontakt

Klub Piłki Siatkowej Skra Bełchatów S.A.

KPS Skra Bełchatów S.A.
ul. Dąbrowskiego 11
97-400 Bełchatów
POLAND

tel/fax: +48 44 739 89 80
www.skra.pl
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.