Historia i Sukcesy

PGE Skra ma w kolekcji osiem złotych medali mistrzostw Polski, siedem triumfów w Pucharze Polski oraz dwie wygrane w Superpucharze Polski, co czyni ją najbardziej utytułowanym polskim klubem XXI wieku. Siatkarze PGE Skry napisali piękną i wielostronicową historię naszego klubu oraz współtworzyli historię reprezentacji Polski, z głównym rozdziałem o Mistrzostwach Świata w 2014 r. Co najważniejsze, to historia, która wciąż się pisze.

Od RKS do KPS

Wielosekcyjny klub RKS Skra powstał w 1930 roku. W pierwszym okresie działalności jego wiodącą sekcją była sekcja piłki nożnej, a dopiero w 1957 roku utworzono sekcję piłki siatkowej mężczyzn. Dwadzieścia lat później z klubu wydzielono sekcję piłkarską i włączono ją do Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów. W 1991 roku patronat nad klubem objęła Elektrownia Bełchatów, co zapoczątkowało rozwój drużyny siatkarzy. Utworzony wówczas klub o nazwie EKS - Skra już w 1994 roku awansował do II ligi, w 1997 roku do I ligi, by w 1999 znaleźć się w I lidze Serii A. Niestety, po roku zespół spadł do Serii B, by po rocznej przerwie powrócił do powstałej Polskiej Ligi Siatkówki, sprawiając ogromną niespodziankę, zdobywając w sezonie 2001/2002 brązowy medal Mistrzostw Polski.

Następne lata to ugruntowana pozycja klubu w rozgrywkach o tytuł Mistrza Polski. Po szóstej lokacie w sezonie 2002/2003, w kolejnym roku Skra znalazła się w pierwszej czwórce rozgrywek, przegrywając walkę o brązowy medal z AZS-em Częstochowa, oraz była finalistą Pucharu Polski, co zapewniło jej trzeci raz z rzędu udział w rozgrywkach europejskich - Pucharze CEV. 10 września 2004 roku Energetyczny Klub Sportowy Skra Bełchatów zawiązał Sportową Spółkę Akcyjną o nazwie: Klub Piłki Siatkowej Skra Bełchatów SSA.

Początek złotej ery

Sezon 2004/2005 okazał się początkiem wielkiej ery zwycięstw zespołu z Bełchatowa. Wtedy to po raz pierwszy w historii drużyna sięgnęła po złoty medal Mistrzostw Polski oraz Puchar Polski, pokonując w obu starciach AZS Olsztyn. Trenerem żółto-czarnych był wówczas Ireneusz Mazur.

W kolejnym sezonie drużyna, występująca pod nazwą BOT Skra Bełchatów, powtórzyła osiągnięcia z poprzedniego roku, zdobywając drugie z rzędu Mistrzostwo Polski, tym razem pokonując w czterech meczach Jastrzębski Węgiel, a także Puchar Polski. Dużym osiągnięciem był również awans do ćwierćfinału elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów.

Kolejnym ważnym wydarzeniem w historii klubu była zmiana hali sportowej. Z dniem 14 sierpnia 2006 roku Skra zaczęła rozgrywać swoje domowe mecze w nowej Hali „Energia” im. Edwarda Najgebauera przy ulicy Dąbrowskiego 11. W kolejnym sezonie bełchatowianie pod wodzą nowego szkoleniowca, - Argentyńczyka Daniela Castellaniego po raz trzeci zdobyli tytuł Mistrza Polski i ponownie Puchar Polski. Zaliczyli również udział w rozgrywkach Ligi Mistrzów, jednakże odpadli w pierwszej rundzie fazy play-off.

Następny sezon, już pod nazwą PGE Skra Bełchatów, przyniósł ponownie złote medale Mistrzostw kraju, jednakże nie udało się zdobyć Pucharu Polski. Skra przegrała w półfinale z Jastrzębskim Węglem 2:3. Rok 2008 to również czas pierwszego turnieju finałowego Ligi Mistrzów z udziałem Skry, który rozegrany został w łódzkiej Hali MOSiR. Bełchatowianie zajęli wówczas trzecie miejsce.

W sezonie 2008/2009 Skra po raz piąty z rzędu stanęła na najwyższym stopniu podium Mistrzostw Polski oraz sięgnęła po czwarty w historii Puchar Polski, ale z Ligą Mistrzów pożegnała się już w drugiej rundzie fazy play-off, ulegając Iskrze Odincowo.

Po sezonie 2008/2009 z zespołem rozstał się trener Castellani, który objął stanowisko szkoleniowca Reprezentacji Polski, a jego miejsce zajął dotychczasowy asystent, Jacek Nawrocki. W 2009 roku Skrze Bełchatów przyznano szczególne wyróżnienie - podczas gali Nagród Biznesu Sportowego DEMES została uznana za najlepiej zorganizowany klub sportowy w Polsce. We wrześniu zespół wygrał po raz trzeci z rzędu nieoficjalny turniej - Memoriał im. Zdzisława Ambroziaka, a dwa miesiące później zdobył srebrny medal reaktywowanych Klubowych Mistrzostw Świata w stolicy Kataru Ad-Dausze. Do swojej kolekcji bełchatowianie dopisali kolejny tytuł Mistrza Polski, ale nie udało się wywalczyć Pucharu Polski, z którego drużyna odpadła już w ćwierćfinale po starciach z Resovią Rzeszów. W 2010 roku włodarze klubu zadecydowali o przeniesieniu domowych meczów w Lidze Mistrzów z Hali MOSiR do nowoczesnej łódzkiej Atlas Areny. Decyzja ta okazała się sukcesem organizacyjnym, ponieważ trzy spotkania Skry w fazie grupowej najważniejszych europejskich rozgrywek obejrzała łącznie rekordowa liczba 33,5 tys. kibiców. To również tutaj odbył się turniej finałowy Ligi Mistrzów, który jednak z powodu katastrofy lotniczej w Smoleńsku, w której zginęła m.in. polska para prezydencka, został przełożony z 10/11 kwietnia na maj. Skra zajęła w nim ponownie trzecie miejsce.

W sezonie 2010/2011 PGE Skra zdobyła Puchar Polski oraz siódmy tytuł Mistrza Polski, pokonując w czterech meczach ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle.

W roku 2012 bełchatowianie wywalczyli Puchar Polski, ale w finale krajowych rozgrywek ulegli Asseco Resovii Rzeszów i po siedmiu latach dominacji, pożegnali się z tytułem Mistrza Polski. Byli także, po raz trzeci w historii, organizatorami turnieju finałowego Champions League, gdzie wywalczyli srebrne medale, przegrywając w pięciosetowym pojedynku z Zenitem Kazań po niezwykle spornej ostatniej akcji meczu.
Sezon 2012/2013 był dla PGE Skry Bełchatów z pewnością jednym z najbardziej nieudanych w historii jej występów w najważniejszej polskiej lidze. Chociaż wywalczyła ona brązowy medal Klubowych Mistrzostw Świata w Katarze, to rozgrywki w Plus Lidze zakończyła na piątej pozycji.

Wobec słabszego wyniku w poprzednich rozgrywkach, przed kolejnym sezonem w szeregach żółto-czarnych było wiele znaków zapytania. PGE Skra przystępowała do rywalizacji z drugiego szeregu, w dodatku ze świeżo mianowanym trenerem, który dopiero co zamienił klubową koszulkę na marynarkę. Miguel Falasca, niedawny kolega z boiska zasiadł na trenerskiej ławce, klub wzmocnili dwaj Argentyńczycy Facundo Conte i Nicolas Uriarte, a Mariusz Wlazły ku uciesze wszystkich, a najbardziej swojej własnej, wrócił z przyjęcia na atak i doprowadził bełchatowian do ósmego mistrzostwa Polski.
Rozgrywki w sezonie 2014/2015 klub rozpoczął bogatszy o... czterech mistrzów świata. Z polskiego mundialu bełchatowscy kadrowicze: Mariusz Wlazły, Michał Winiarski, Karol Kłos i Andrzej Wrona wrócili ozłoceni, ale i trochę zmęczeni, co na pewno było nie bez znaczenia w obliczu wyjątkowo długiego i wymagającego sezonu. PGE Skra rozpoczęła go od triumfu w meczu o Superpuchar Polski z ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle 3:1. W rundzie zasadniczej drużyna wygrywała z kim chciała i jak tylko chciała. Zadyszka niestety przytrafiła się w najmniej odpowiednim momencie, bo na czas play-offów, turnieju finałowego Pucharu Polski i Final Four Ligi Mistrzów. Z Berlina i Gdańska bełchatowianie niestety wrócili bez medali, a na ligowych boiskach po porażce z Lotosem Trefl Gdańsk pozostała walka o brązowy medal. Rywalizacja z Jastrzębskim Węglem okazała się niezwykle zacięta i pełna zwrotów akcji, a do wyłonienia trzeciej drużyny PlusLigi potrzebny był piąty mecz. Ostatni punkt należał do zawodników PGE Skry i to na szyjach żółto-czarnych zawisły brązowe medale.

PGE Skra więcej niż siatkówka

PGE Skrze Bełchatów przyświeca hasło „More than volleyball, more than passion”, dlatego klub znacznie wykracza poza zwykłą działalność sportową. Działa m.in. na płaszczyźnie społecznej, czego efektem jest współpraca z Funduszem Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) od 2012 roku jako pierwszy europejski klub siatkarski. W ramach tej współpracy 16 grudnia 2012 roku odbył się mecz charytatywny pomiędzy Reprezentacją Polski a PGE Skrą w częstochowskiej hali na Zawodziu. Od sezonu 2011/2012 klub organizuje również coroczny Ogólnopolski Zlot Fanów PGE Skry Bełchatów, na którym na kibiców z całego kraju czeka, oprócz spotkania z siatkarzami, mnóstwo atrakcji.

Z piekła do siódmego nieba

7. Puchar Polski, 10. start w rozgrywkach Ligi Mistrzów i 12. medal w historii Mistrzostw Polski. Tak zapamiętamy sezon 2015/2016, w którym PGE Skra po raz kolejny udowodniła, że należy do ścisłej czołówki w kraju i za granicą.

Droga do sukcesu rozpoczęła się we Wrocławiu. W finale Pucharu Polski rywalem PGE Skry była ZAKSA. Początek tego spotkania nie układał się po myśli żółto-czarnych. Na szczęście pierwsza partia przegrana do 12 nie podłamała bełchatowskiego zespołu i od drugiego seta na parkiecie hali „Orbita” nastąpiło przebudzenie mocy. Od tej pory oglądaliśmy prawdziwe starcie gigantów. Zwycięsko wyszli z niego gracze PGE Skry, którzy po koncertowej grze pokonali kędzierzynian w tie-breaku, choć przegrywali już 3:8! Klub z Bełchatowa po raz siódmy zdobył Puchar Polski i wyrównał rekord w ilości zwycięstw AZS-u Olsztyn!

PGE Skra była też blisko powtórki osiągnięcia z roku ubiegłego i awansu do Final Four Ligi Mistrzów. Swój dziesiąty start w najbardziej prestiżowych rozgrywkach drużyna z Bełchatowa zakończyła w najlepszej siódemce, co było potwierdzeniem obecności w europejskiej czołówce! Co warte odnotowania, żółto-czarni, jako jedyni pokonali późniejszych triumfatorów – siatkarzy Zenitu Kazań! Zwycięstwo tym ważniejsze, gdyż odniesione w hali rywala. W rewanżu niestety lepsi byli Rosjanie, ale na trybunach to spotkanie bezdyskusyjnie wygrali żółto-czarni. Ten pojedynek z trybun Atlas Areny oglądało ponad 12 000 widzów!

O tym jak cienka jest granica między zwycięstwem a porażką, mogliśmy przekonać się, kończąc fazę zasadniczą PlusLigi. Siatkarzy PGE Skry od awansu do wielkiego finału ligi dzielił… jeden set. Przed startem rozgrywek pewnie niewielu ekspertów przypuszczało, że o układzie tabeli zadecyduje ostatnia ligowa kolejka, a gra będzie się toczyć nie tylko o punkty, ale i o sety! W końcowym rozrachunku bełchatowianom zabrakło właśnie owej jednej partii i zamiast upragnionej walki o złoto, przyszło im stanąć do rywalizacji o brąz. Batalia o 3. miejsce z Lotosem zakończyła się siatkarskim nokautem. Zdobywcy Pucharu Polski wygrali całą rywalizację 3-0, nie tracąc nawet seta! Aby rozprawić się z drużyną z Gdańska, potrzebowali zaledwie 3 godzin i 49 minut! Podopiecznych Philippe’a Blaina do brązowego medalu poprowadził Mariusz Wlazły. Kapitan PGE Skry w trzech zwycięskich bitwach zdobył 50 punktów! O wielkości żółto-czarnych najlepiej świadczy fakt, że w rywalizacji z Lotosem w 4/9 setów nie pozwolili rywalom przekroczyć granicy 15 pkt., a rekordowa partia zakończyła się zwycięstwem PGE Skry do 10! Siatkarze z Bełchatowa pokazali charakter i udowodnili, że nie stracili energii mistrzów. Zdobyty medal jest 12. krążkiem wywalczonym przez bełchatowski klub w Mistrzostwach Polski w ciągu ostatnich 15 lat! PGE Skra wciąż jest jedną z trzech najbardziej utytułowanych męskich drużyn siatkarskich w mistrzostwach kraju. Żółto-czarni z dorobkiem ośmiu tytułów, jednego wicemistrzostwa i trzech brązowych medali, ustępują jedynie dwóm stołecznym klubom: Legii i AZS AWF-owi. - Wierzę w to, że kolejne lata również będą dla nas dobre. To był dla nas bardzo ciężki sezon. Cieszę się z tego, co osiągnęliśmy. Chciałbym podziękować siatkarzom, całemu sztabowi szkoleniowemu, kibicom i wszystkim sponsorom PGE Skry - podsumował prezes Konrad Piechocki.

Sezon 2016/2017

Wicemistrzostwo Polski, finał Pucharu Polski i jedenasty start w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Zakończony sezon był piętnastym, który PGE Skra zakończyła z medalem.

Finał we Wrocławiu

PGE Skra jechała do Wrocławia jako obrońca trofeum. Awans do turnieju finałowego Pucharu Polski przyniosły bełchatowianom wygrane z GKS-em Katowice 3:1 i Espadonem Szczecin 3:2. - Cieszymy się, że tu jesteśmy. Mamy wszystko, co jest potrzebne, żebyśmy zagrali naszą najlepszą siatkówkę – mówił przed rozpoczęciem zawodów Srećko Lisinac. Rywalem PGE Skry w półfinale rozgrywek był Lotos Trefl. Gdańszczanie dwa lata temu zatrzymali bełchatowian w półfinale Pucharu Polski i sięgnęli po główne trofeum. W Hali Stulecia obie drużyny ponownie spotkały się na tym samym etapie rozgrywek. - Pamiętam to spotkanie dość dobrze. Bardzo chciałbym, żebyśmy się zrewanżowali – mówił Karol Kłos. Udało się! Bełchatowianie wygrali 3:0 i awansowali do finału turnieju. W nim o główne trofeum, tak jak rok temu, mieli powalczyć z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Kiedy te drużyny stają naprzeciw siebie, o emocje można być spokojnym. Tak też było i tym razem. Decydujące o losach tytułu spotkanie aktualni mistrzowie Polski wygrali 3:1 i zrewanżowali się żółto-czarnym za porażkę z poprzedniego roku oraz z sezonu 2010/2011, kiedy kędzierzynianie musieli uznać wyższość Mariusza Wlazłego i spółki. Teraz to ZAKSA zdobyła główne trofeum. Bełchatowianie wrócili z Wrocławia z nagrodami indywidualnymi - Robert Milczarek został najlepiej broniącym, a Artur Szalpuk najlepiej zagrywającym turnieju finałowego. W klasyfikacji medalowej Pucharu Polski na czele wciąż PGE Skra i AZS Olsztyn, które trofeum wygrywały siedmiokrotnie.



Jedenasty start w Lidze Mistrzów

Prawie 10 000 przebytych kilometrów, sześć zwycięstw i trzy domowe hale. Przygoda z jedenastą w historii klubu Ligą Mistrzów rozpoczęła się jeszcze na jej przedsionku, w Salonikach. To tam siatkarze PGE Skry pokonali w pierwszym meczu ostatniej rundy eliminacyjnej PAOK 3:0. Mecz rewanżowy odbył się… w Wieluniu. Bełchatowianie wygrali go 3:1 i przypieczętowali swój awans do fazy grupowej najbardziej prestiżowych rozgrywek na Starym Kontynencie. Warto zaznaczyć, że WOSiR był już piątym obiektem, w którym PGE Skra rozegrała mecz Ligi Mistrzów. Wcześniej występowała w hali KWB i Energia w Bełchatowie oraz Pałacu Sportu i Atlas Arenie w Łodzi. Rywalami bełchatowian w grupie D były: SCM Universitatea Craiova, Azimut Modena i ACH Volley Lublana. Żółto-czarni z bilansem trzech zwycięstw i trzech porażek po raz jedenasty awansowali do fazy pucharowej Ligi Mistrzów! W play-off 12 los przydzielił żółto-czarnym jednego z najbardziej wymagających rywali i faworyta tej edycji - Cucine Lube Civitanova. - To drużyna, która gra najlepszą siatkówkę w Europie. Możemy jeszcze wymienić Zenit Kazań, ale uważam, że nie jest aż tak dobry. Musimy grać na 120%, żeby z nimi wygrać – komentował drugi trener, Krzysztof Stelmach. Bełchatowianie podjęli wyzwanie i z włoskim gigantem walczyli jak równy z równym. W pierwszym pojedynku w żółto-czarnej Atlas Arenie podopieczni Philippe'a Blaina byli blisko sprawienia niespodzianki. Żałowali zwłaszcza przegranej końcówki w trzecim secie i ulegli brązowemu medaliście ostatniego sezonu Ligi Mistrzów 1:3. - Zostawiliśmy na boisku kawał zdrowia i serca. Kluczowy trzeci set zadecydował o tym, że w czwartym, rywalom grało się łatwiej - ocenił Michał Winiarski. - W niektórych momentach zabrakło szczęścia. Cieszę się, że zagraliśmy dobrze jako zespół i każdy z nas może spojrzeć koledze w oczy, nie możemy sobie nic zarzucić - podsumował Mariusz Wlazły. W rewanżu przed PGE Skrą było trudne zadanie. Żółto-czarni do awansu do kolejnej rundy potrzebowali wygranej za 3 punkty i zwycięstwa w „złotym secie”. Planu nie udało się zrealizować i już po dwóch pierwszych odsłonach, to rywale byli pewni gry w kolejnej rundzie. Bełchatowianie z jedenastą Ligą Mistrzów pożegnali się jednak z honorem. W rewanżowym meczu play-off 12 PGE Skra wygrała z Cucine Lube 3:2!



13 medal w historii Mistrzostw Polski

Szesnastozespołowa PlusLiga, 30 serii spotkań i play-offy rozgrywane systemem mecz i rewanż. Nowy sezon przyniósł wiele zmian, ale nie zmieniła się obecność bełchatowian w czołówce, którzy zdobyli 13 medal w historii klubu. Nim zawisł on na szyjach siatkarzy PGE Skry, rozegrali oni najdłuższą w historii fazę zasadniczą. Ich bilans to 25 wygranych, 5 porażek – jedna z nich to walkower i trzecie miejsce przed play-offami.

- Runda w naszym wykonaniu nie była optymalna, ale niezła. Terminarz meczowy był bardzo napięty, dodatkowo rozgrywaliśmy spotkania Ligi Mistrzów, brakowało czasu na regenerację i odpoczynek czy cięższy trening. Niestety nie omijały nas urazy i kontuzje. Myślę, iż ogólnie podsumowanie rundy zasadniczej wypada na plus. Na boiskach PlusLigi przegraliśmy cztery spotkania, bo wynik meczu z Espadonem został zweryfikowany i przyznano walkower drużynie ze Szczecina. Z punktami za to spotkanie zajęlibyśmy drugą pozycję w tabeli. Przedsezonowy cel, czyli znalezienie się w pierwszej czwórce po fazie zasadniczej, która będzie biła się o medale, został osiągnięty - mówił trener Philippe Blain.

W półfinale bełchatowianie zmierzyli się z Asseco Resovią. W pierwszym meczu PGE Skra przy fantastycznym dopingu kibiców w Atlas Arenie wygrała 3:0! - Nie mieliśmy wątpliwości, aby rozegrać ten półfinał w Łodzi, siatkarze grają dla kibiców – argumentował decyzję o przeniesieniu meczu z Bełchatowa, prezes Konrad Piechocki. Fani dopisali i… nie mogli żałować. W pierwszym secie punktem zwrotnym okazały się zagrywki Srećko Lisinaca. Serb pojawił się w polu serwisowym przy stanie 12:13 i opuścił go przy 17:13 dla PGE Skry. Tej przewagi bełchatowianie już nie wypuścili z rąk. Tak wygrany set napędził żółto-czarnych i bieg wydarzeń zaczął przypominać to, co wydarzyło się w tej hali 30 listopada 2014 roku. Bełchatowianie wygrali kolejne partie do 15 i 13! W rewanżu na Podpromiu żółto-czarni także byli lepsi. Wygrali 3:2 i po raz dziesiąty w historii awansowali do finału Mistrzostw Polski. O złoto zagrali z obrońcami tytułu – ZAKSĄ, której bardzo chcieli zrewanżować się za porażkę we Wrocławiu. Niestety, w pierwszym meczu rozgrywanym w wypełnionej po brzegi Atlas Arenie PGE Skra przegrała 0:3. Bełchatowianie rozpoczęli w świetnym stylu, przycisnęli aktualnych mistrzów kraju i szybko zbudowali przewagę, sięgającą nawet czterech punktów. W końcówce ZAKSA odrobiła jednak starty, a chwilę potem objęła prowadzenie 22:21. Żółto-czarni obronili dwie piłki setowe, ale trzeciej szansy na zakończenie partii mistrzowie Polski nie zmarnowali i wygrali do 25. W kolejnych dwóch także byli lepsi i zainkasowali bardzo ważne trzy punkty. Emocje związane z finałem PlusLigi nie były jedynymi, które towarzyszyły widzom zgromadzonym w Atlas Arenie. Po meczu miało miejsce symboliczne pożegnanie Michała Winiarskiego z kibicami PGE Skry i reprezentacji Polski. Siatkarz kilka dni wcześniej ze względu na przedłużające się problemy zdrowotne, zmuszony był zakończyć sportową karierę. Były brawa, tort i przemowy prezesa Konrada Piechockiego, Mariusza Wlazłego i oczywiście samego Michała, który wykonał też rundę honorową i pozował do setek zdjęć z kibicami. W rewanżu PGE Skra stanęła przed trudnym zadaniem. Początek rywalizacji dawał nadzieję, że to może być wieczór PGE Skry. Bełchatowianie po wspaniałej walce wygrali pierwszą partię i naładowani pozytywną energią ruszyli do ataku! Zespół Philippe’a Blaina w drugim secie prowadził już 18:13, ale gospodarzom udało się odrobić straty przy wyniku 20:20. W nerwowej końcówce lepiej poradzili sobie kędzierzynianie i to oni zwyciężyli 25:23. Okazało się to punktem zwrotnym. ZAKSA wygrała dwa kolejne sety, a to oznaczało, że obroni zdobyte rok temu trofeum. PGE Skra poprawiła osiągnięcie z poprzedniego sezonu i została wicemistrzem Polski. Zdobyty srebrny medal jest 13 krążkiem wywalczonym przez bełchatowski klub w Mistrzostwach Polski. Żółto-czarni z ośmioma złotymi, dwoma srebrnymi i trzema brązowymi medalami zajmują 3. miejsce w klasyfikacji medalowej, ustępując jedynie dwóm stołecznym klubom: Legii i AZS AWF-owi Warszawa. Ten pierwszy, nasz zespół ma szansę przeskoczyć już za rok. Swoją szansę PGE Skra otrzyma także w Lidze Mistrzów, tym razem już bez eliminacji. Dla bełchatowskiego klubu będzie to dwunasty start w historii tych najbardziej prestiżowych rozgrywek.

 

Sponsor strategiczny

PGE

Szybki kontakt

Klub Piłki Siatkowej Skra Bełchatów S.A.

KPS Skra Bełchatów S.A.
ul. Dąbrowskiego 11
97-400 Bełchatów
POLAND

tel/fax: +48 44 739 89 80
www.skra.pl
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.