Co było największą niespodzianką obecnego sezonu w PlusLidze? Na pewno w czołówce jest przegrana PGE Skry Bełchatów z Neckermannem AZS-em Politechniką Warszawa. Dziś rewanż w stolicy.
Mistrz Polski podejmował AZS, gdy miał on na koncie jedno zwycięstwo. Ale w Bełchatowie zagrał znakomicie, zwłaszcza w zagrywce i obronie. Z pewnością wszyscy zawodnicy Skry pamiętają atomowy atak Bartosza Kurka z drugiej linii w niesamowity sposób podbity przez Damiana Wojtaszka, libero gości. Wspomina to też Jacek Nawrocki, trener bełchatowskiego zespołu. - Rewanż jest dla nas bardzo ważny, ale przede wszystkim będzie on dla nas elementem przygotowań do play-off i Final Four - dodaje. Za Skrę kciuki trzymają też w Wieluniu, bowiem Pamapol walczy z AZS-em o ósme miejsce.
Bełchatowscy siatkarze wczoraj wrócili z Włoch. Podróż przebiegała z przygodami, bowiem z powodu strajku na lotnisku grupa musiała podzielić się na dwie części. Jedni polecieli przez Wiedeń, drudzy przez Monachium. Przed godz. 13 wszyscy szczęśliwie zameldowali się na Okęciu, a wieczorem drużyna trenowała w hali, w której w sobotę o godz. 17 rozpocznie się spotkanie.
Nawrocki nie obawia się, żeby spora liczba meczów miał wpływ na jego podopiecznych. - Sparingi z silnymi rywalami wywoływały emocje, lecz śladów nie powinny zostawić - twierdzi. Gorsze jest to, że nie wszyscy siatkarze są zdrowi. Wciąż duże kłopoty ze zdrowiem ma Michał Bąkiewicz, który po przylocie z Włoch wrócił do domu. Z powodu bólu pleców czeka go tygodniowa przerwa w zajęciach. Kłopoty ma także Jakub Novotny, który po spotkaniu z Sisleyem Treviso zatruł się. - Szkoda, bo był w coraz lepszej dyspozycji. Przez to bardziej obciążony był Mariusz Wlazły - mówi szkoleniowiec.
Na szczęście coraz lepszy jest stan zdrowia Stephane'a Antigi. Nawrocki opowiada, że wciąż widać, iż obawia się o swoje niedawno leczone kolano, lecz jego dyspozycja jest coraz lepsza. W spotkaniach z Treviso i Modeną świetnie prezentował się Michał Winiarski. - Kapitalnie wypadł w meczu z Sisleyem - chwali trener. Zresztą wszyscy w Skrze są bardzo zadowoleni z wyjazdu do Włoch. Prezes klubu Konrad Piechocki podkreśla, że jego zespół pokonał trzecią i czwartą drużynę tamtejszej ekstraklasy. Nawrocki zaś dodaje, że rywale podeszli do gry bardzo poważnie. Podczas pojedynku z Sisleyem po wygraniu przez bełchatowian pierwszego seta 25:16 doszło nawet do kłótni między rozgrywającym Ricardo a trenerem. - Spotkanie z Modeną oglądał Andrea Anastasi [selekcjoner reprezentacji Włoch - przyp. red.], co dodatkowo zmobilizowało gospodarzy - mówi Piechocki. Przypomnijmy, że bełchatowianie zwyciężyli 3:1. - Dzięki temu wyjazdowi zdobyliśmy nowe doświadczenie. Zetknęliśmy się z inną siatkówką, niż mamy w naszej lidze. Jestem pewien, że to zaprocentuje - twierdzi Nawrocki.
Wracając do spotkania z AZS-em, to po drugiej stronie siatki stanie niemal filia Skry. W zespole ze stolicy grają bowiem jej trzej byli zawodnicy: Bartłomiej Neroj, Robert Milczarek i Paweł Maciejewicz oraz Karol Kłos, który jest wypożyczony. Niewiele brakowało, żeby przed rozgrywkami przeniósł się do Bełchatowa, ale wolał jeszcze rok grać w AZS-ie. Liderem warszawskiej drużyny jest wciąż doświadczony atakujący Radosław Rybak.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź