Wszystko z powodu niezadowolenia siatkarzy a także strachu trenerów, którzy obawiali się o kontuzje swoich gwiazd. Na piątkowym treningu nogę skręcił Guillame Samica, który prawdopodobnie nie zagra w turnieju finałowym. Gdy siatkarze PGE Skry, którzy ćwiczyli na Podpromiu jako trzeci, przyjechali do hali, trener ćwiczących zawodników Jastrzębskiego Węgla od razu podszedł do Jacka Nawrockiego. Lorenzo Bernardi długo tłumaczył szkoleniowcowi PGE Skry, jak ryzykowne są ataki na nowej nawierzchni.
- Biały środek jest śliski, a czerwone powierzchnie bardzo tępe. Trzeba sobie jakoś z tym radzić, nie ma co narzekać, skoro i tak nie zmienimy tego, co jest od nas niezależne - mówił Michał Winiarski. Okazuje się jednak, że nawierzchnię dało się zmienić.
Trener Jacek Nawrocki zdecydował się nie apelować o zmianę nawierzchni, którą siatkarze zaczęli nazywać już flagą Peru, flagą Austrii a nawet... flagą Kanady, na której ktoś zapomniał nakleić liścia. Nacisk trenerów Jastrzębskiego Węgla i ZAKSY był jednak wystarczający, by prezes PlusLigi Artur Popko podjął decyzję o nocnej wymianie nawierzchni na taką w tradycyjnych barwach. Nie bez znaczenia była też jego luźna rozmowa z Miguelem Falascą, który przypomniał, że gdy nową nawierzchnię, w barwach włoskiej flagi (czerwono-biało-zieloną, a więc w dwóch trzecich identyczną, jak ta w Rzeszowie) położono na finały Copa Italia, nogi skręciło w tym turnieju aż pięciu siatkarzy!

